Luty 4

Wygraj życie – powiedź rakowi NIE!

By Edwin Zasada In Nowe życie

Dziś chciałbym podziękować Bogu, że mogę być szczęśliwym człowiekiem. Przez kilka lat swojego życia mocno zaniedbywałem (aby nie powiedzieć zatruwałem) swój organizm fast foodami, imprezami zakrapianymi mocnym alkoholem w niemałych ilościach oraz nikotyną. O dziwo jestem zdrowy i mam nadzieję, że tak pozostanie jeszcze długo.

Za to dziękuję Bogu i o proszę go o więcej, a Wam chciałbym dziś opowiedzieć bardzo intymną historię.

Już od dłuższego czasu w mediach można usłyszeć męskie (i nie tylko) głosy przemawiające za tym, aby Panowie badali swoje narządy płciowe. Mówiąc kolokwialnie i wprost „macali się po jajkach“ w słusznym celu.

Pod wpływem m.in akcji Movember postanowiłem sam któregoś dnia wykonać domowe „badanie“ swoich narządów i sprawdzić czy, aby na pewno nie czai się tam jakiś niepokojący guzek.

Takie badanie jest bardzo proste do wykonania i jest zupełnie bezbolesne. Najlepiej wykonać je pod prysznicem lub w trakcie ciepłej kąpieli. Gdy już znajdziemy się w sprzyjających okolicznościach należy powoli, bardzo dokładnie przetaczać jądra przez palce – najlepiej wskazujący i kciuk. W ten sposób należy sprawdzić czy są pod skórą wyczuwalne jakieś zgrubienia, guzki, czy skóra nie jest napięta i chropowata.

Tak jak wspomniałem, takie badanie jest bezbolesne. Wiem, bo sam je wykonałem i niestety wykryłem na lewym jądrze duże zgrubienie, nawet powiedziałbym, że coś na styl guza.

Nawet nie wiecie jaki strach mnie obleciał. Zbladłem, pozieleniałem – no było słabo. A jakby tego było mało, zacząłem zgłębiać temat w internecie i w pewnym momencie wpadłem w bardzo złe samopoczucie.

Oczywiście, pod każdym mądrym artykułem piszą „proszę nie wpadać w panikę“ – łatwo poiwedzieć. W końcu jądra to cenne klejnoty każdego mężczyzny.

Na szczęście mam w domu głos rozsądku w postaci mojej Pauliny. Po wymianie zdań na ten temat, poprosiła mnie, abym udał się do lekarza. Tak zrobiłem, jednak zanim do tego doszło, ryłem sobie psychikę kolejnymi artykułami. Przecież żaden facet nie lubi chodzić do lekarza, a szczególnie do takiego przed którym będzie trzeba zdjąć spodnie do kolan i dać się pomacać po jajach.

Cwaniakowałem, czytałem, myślałem, nawet czasem spać przez to nie mogłem. W głowie kręciły mi się same złe myśli. Gdybym jeszcze trochę tak trwał w tym stanie, to prawdopodobnie dziś nie pisałbym tej notki tylko siedział w pokoju bez klamek.

W końcu pełen obaw i wiedzy wyczytanej w internecie umówiłem się do urologa. Zrobiłem to prywatnie, omijając zupełnie lekarza domowego od razu skierowałem się do specjalisty. Chciałem skrócić linię wstydu w kontakcie z lekarzami i opowiadaniu o moim problemie.

Stojąc przed gabinetem i czekając na swoją kolej czułem się jak maturzysta idący na egzamin dojrzałości. Byłem najzwyczajniej w świecie posrany, nie wiedziałem co i jak. Jednak chciałem poznać diagnozę.

Kiedy lekarz (facet) zaprosił mnie do gabinetu już kompletnie odpłynąłem. Nie wiem ile trwała wizyta, ale wiem, że pierwsze co usłyszałem po „Dzień dobry, co Panu dolega“ to „proszę rozebrać się od pasa w dół i ułożyć na kozetce“.

Pan doktor zrobił krótki wywiad i organoleptycznie macając moje narządy przez gumowe rękawiczki sprawdził co i jak. Pomimo obaw nie wiem kiedy i dlaczego, ale wstyd minął, a badanie było bezbolesne. Trzydzieści sekund później znałem wstępną diagnozę – to torbiel najądrza – powiedział doktor. Jednak dla 100% pewności wypisał mi skierowanie na USG jąder. Po zabraniu kwitka wystrzeliłem jak z procy. Trochę mi ulżyło, kamień z serca.

Torbiel najądrza to przypadłość większości mężczyzn i nie ma nic wspólnego ze zmianami nowotworowymi. Jednak pomimo dobrej wstępnej informacji, zapisałem się jeszcze tego samego dnia na USG jąder i przepływów. Po kilku dniach i kolejnym bezbolesnym badaniu miałem pewność, że nic mi nie jest. Że ja i moje jądra są w 100% zdrowe. Potwierdził to wynik badania przeprowadzonego przez Panią doktor. Zaznaczę tylko, że badanie to trwało około 15 minut i poza zimnym żelem potrzebnym do przeprowadzenia badania nie było w nim nic nie przyjemnego.

Zatem ja, boidudek jeżeli chodzi o lekarzy mogę powiedzieć, że nie ma się czego bać.

Zapewne zastanawiacie się dlaczego Wam to wszystko opowiadam. Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze, chciałbym zachęcić wszystkich mężczyzn do samobadania jąder. Drogie Panie, w trosce o Waszych ukochanych możecie im dać ten artykuł do przeczytania. Po drugie, może ktoś z Was po przeczytaniu tego co napisałem powyżej, tak jak ja będzie chciał przekazać swój 1% podatku na fundację Rak’n’Roll Wygraj Życie. Jednak zanim do drugiego tematu przejdę pozwólcie, że dodam jeszcze kilka słów w temacie raka jąder.

Jest to choroba, która dotyka zazwyczaj mężczyzn pomiędzy 20 a 35 rokiem życia. W Polsce wykrywa się około 800 zachorowań rocznie – nie jest to duża liczba, a w dodatku rak jąder jest jednym z najbardziej wyleczalnych. Oczywiście im wcześniej wykryty tym lepiej.

Zatem Panowie, zachęcam do samobadania, a w przypadku jakichkolwiek niepokojących odkryć – do wizyty z lekarzem specjalistą. Nie ma na co czekać, trzeba zadbać o swój interes i zdrowie nie tylko dietą i sportem, ale również odpowiednimi badaniami.

Gdyby ktoś w tym temacie potrzebował porady, dobrego słowa – zapraszam na priv (mail/Facebook).

A teraz pozwólcie, że przejdę do Fundacji Rak’n‘Roll Wygraj Życie. Ostatnio dostałem kurierem paczkę, a w niej była koszulka reklamująca charytatywny bank zdjęć Photos For Life. Bank, w którym możecie kupić zdjęcia ludzi, którzy wygrali walkę z rakiem lub podjęli rękawicę i stanęli do rywalizacji.

Wygraj życie czyli jak to jest myśleć o raku

Cały dochód ze sprzedaży zdjęć zasila konto fundacji i jest przeznaczany na pomoc jej podopiecznym. Ponieważ zajmuję się zawodowo marketingiem, wiedziałem o tej inicjatywie dużo wcześniej i od początku jej kibicowałem.

Teraz, po mojej przygodzie i kilku dniach niepewności chciałbym dobrze spożytkować moje pieniądze i przekazuję w tym roku 1% podatku właśnie na tę fundację.

Zdjęcie pochodzi z fanpage'a fundacji Rak'nRoll

Zdjęcie pochodzi z fanpage’a fundacji Rak’nRoll

Znam ludzi, którzy wygrali z nią walkę (a robi to 60% chorych) oraz znam takich, którzy niestety przegrali. Jednak ani jedni ani drudzy nie załamali nigdy rąk i walczyli do końca. Wiem, że ta cholerna choroba wysysa z ludzi życie, dlatego liczę, że może nie duże, ale jednak jakieś pieniądze z mojego podatku im się przydadzą.

Jeżeli jednak Wy macie już wybraną fundację do 1% to może chociaż w Dniu Światowej Walki z Rakiem (04.02) wesprzecie fundację kupując cegiełkę. Wystarczy, że:

– wejdziecie na  www.photosfor.life

– wybierzecie ulubione zdjęcie

– zakupicie wybrane zdjęcie w formacie „Cegiełka”

Koszt to 20 zł – niby niewiele, ale przy dużej skali to naprawdę spore środki dla fundacji i jej podopiecznych.

Jeżeli ktoś z Was zakupi takie zdjęcie, to proszę, wrzućcie je na Facebooka, Twittera czy swojego bloga z dopiskiem #‎photosforlife ‪#‎raknroll. DZIĘKUJĘ!

PS. Ja ich wesprę, a Wy?

Spodobał Ci się artykuł? Daj lajka!

blog roku 2014

  • Rafał B

    No i widzisz? Z dietą jednak lepiej uważać. Jakoś tak jest, że jak byłem grubszy, to byłem zdrowszy, chociaż leniwszy. Schudłem i zdrowie zaczęło się walić: serce osłabło, sen gorszy, choć energii… wiecej. Dziwne to, ale choc wszyscy na około chudną, to ciekaw jestem, na ile im zdrowia starczy i na ile da im to dłuższe życie. Dlaczego tak jest? Bo to chudnięcie z reguły bazuje na modzie na potrawy i skłądniki: mleko kokosowe zamiast zwykłego, olej koksowy zamiast smalcu, awokado zamiast masła i pomarańcze zamiast truskawek. Przyznaj się: schudłeś, bo zacząłeś biegać, ruszać się. Dieta ma tu mało do gadania.

    • Prawdopodobnie Cię zaskoczę, ale nie. Dieta to podstawa mojego sukcesu, a bieganie było tylko środkiem mającym na końcówce doprowadzić mnie do zakładanego celu. Udało się i nadal zdrowo się odżywiam, a słowo dieta zamieniłem na nawyki żywieniowe. Natomiast bieganie stało się moją pasją – polecam spróbować każdemu, a może też się ktoś przekona do tej dyscypliny jak ja to zrobiłem. 🙂

      PS. mi energii nie brakuje, podobnie jak radości z nowego, szczupłego życia – jest moc!

  • Polecam jeszcze zająć się swoją tylną częścią – rak jelita grubego to też wstydliwy problem, a jest jednym z najbardziej złośliwych nowotworów…