Maj 4

Wings For Life 2016 – wielka ucieczka

By Edwin Zasada In Nowe życie

A gdyby tak na chwilę cały świat zamienić w planetę biegających zombie, które tego samego dnia, o tej samej godzinie po prostu rzucają wszystko czym aktualnie się zajmują i zaczynają biec? Nie mają celu, nie wiedzą, gdzie jest finisz tej wycieczki, ale każdego z nich goni meta, która po wyprzedzeniu zombiaka przywraca go do normalnego stanu. Różnica jest jedna, po biegu Ci ludzie czują endorfinowy haj.

Taka wizja brzmi kosmicznie, prawda? Spokojnie, nie oszalałem jeszcze. Jednak część tego wstępu jest prawdą. Nie ma co prawda przemiany w zombie (szkoda!), co zabiera odrobinę pikanterii, jednak jest jedna wielka globalna rywalizacja w imię tych, którzy nie mogą biegać. Nazywa się Wings For Life. Kojarzycie? To ten bieg, w którym to nie Ty gonisz do mety, tylko meta goni Ciebie.

Już po raz trzeci ten bieg zjednoczy środowisko biegowe w szczytnym celu. W 34 lokalizacjach na całym świecie (u nas jest to Poznań) o tej samej godzinie (13:00 polskiego czasu) wystartują biegacze, którzy zrzucają się na badania mające na celu znalezienie rozwiązania problemu związanego z przerwanym rdzeniem kręgowym. Tak, cała kasa leci na cele charytatywne dzięki sponsorom.

Dzięki zaproszeniu od Puma Polska biegnę i ja, ale o tym za chwilkę.

Jak na inicjatywę oddolną impreza nabrała olbrzymiego rozmachu i przyciąga zarówno coraz więcej biegaczy na różnym poziomie wytrenowania, jak również kibiców wspierających zawodników do wykrzesania większego wysiłku. I nie ważne tak naprawdę czy przebiegniesz 5, 30, czy 80 kilometrów. Liczy się, że zrobisz coś dobrego dla świata, dla medycyny, dla ludzi, którzy by chcieli biegać tak jak Ty, ale nie mogą.

Dlatego w Wings For Life biegają celebryci, zawodowi sportowcy i my, zwykli ludzie, którzy każdego dnia pokonujemy na treningach kolejne kilometry. Łączy nas wtedy jeden cel – niesienie dobra, dzięki czemu wszyscy jesteśmy równi. I to w bieganiu lubię najbardziej.

Dotychczas dzięki organizacji Wings For Life udało się zebrać ponad 7 mln euro. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to olbrzymia kasa, dzięki której można zdziałać sporo dobra! Ale nie ma co się dziwić takiej sumie, w ciągu dwóch lat w biegu wzięło udział ponad 136 000 ludzi.

W ubiegłym roku Bartosz Olszewski (WarszawskiBiegacz.pl) zaszalał w Poznaniu i wybiegał sobie miejsce w pierwszej dziesiątce tego biegu zajmując ósmą pozycję na świecie i wygrywając lokalną edycję z wynikiem 73,46 kilometra. Pamiętam jak dziś, że śledziłem relację w internecie, a na samą końcówkę biegu Bartka udało mi się dotrzeć do domu i odpalić telewizor. Dał chłopak czadu! W tym roku o dobry wynik powalczy w Kanadzie. Zapytałem go, dlaczego biega w Wings For Life i co mu dała ubiegłoroczna wygrana. Zobaczcie co powiedział.

„Biorę udział w WFL bo to bieg z wyjątkową atmosferą i formułą biegu. Mogę się ścigać nie tylko z zawodnikami, którzy stoją razem ze mną na starcie, ale jednocześnie z 34 miastami na świecie. Pierwsza edycja na pewno dała mi sporą rozpoznawalność i możliwość startu w tym roku nad wodospadem Niagara, ale również dzięki WFL utwierdziłem się w przekonaniu, że biegi ultra to może być moja przyszłość w bieganiu długodystansowym.”

Czuje, że jak Bartosz weźmie się za długie dystanse to nie jeden ultras poczuje zagrożenie na starcie.

I żeby nie było, Panie też dawały radę. Najlepszą Polką okazała się Dominika Stelmach (Domwbiegu.pl) z wynikiem 41,84 km. Dla ludzi interesujących się ciut mocniej bieganiem to nazwisko nie jest obce. Dominika zawodowo pracuje w Adidasie, a prywatnie jest ultraską pokonującą imponujące górskie biegi. Ostatnio w Szczawnicy w mistrzostwach kraju zajęła drugie miejsce. W zamian za ubiegłoroczny wysiłek na Wings For Life Dominika będzie reprezentować nasz kraj w Australii. Ją również podpytałem, dlaczego bierze udział w tym biegu oraz co on wniósł w jej życie.

„W Wings For Life wzięłam udział, bo uwielbiam różne formuły biegów, a ta wydawała mi się szczególnie atrakcyjna. Aspekt charytatywny jest tu najważniejszy. Biegniesz dla ludzi, którzy nie mogą i wiesz, że w ten sposób im pomagasz. Dodatkowo po długiej przerwie związanej z macierzyństwem i kontuzją przekonałam się, że znów mogę biegać na bardzo wysokim poziomie, że mogę wygrywać.”

@Bartek Wolinski - Red Bull Content Pool

@Bartek Wolinski – Red Bull Content Pool

W tym samym czasie kiedy Bartek i Dominika będą pokonywać kolejne kilometry na na wyjazdach, ja, dzięki uprzejmości firmy Puma, będę szurać po stolicy Wielkopolski i trzymać kciuki za ich oboje. To świetni biegacze, a z pewnych źródeł wiem, że włożyli masę pracy, aby pobiec dobrze, bardzo dobrze w WFL. Liczę, że wygrają.

Swoją drogą ostatnimi czasy jakoś często jeżdzę do Poznania – przypadek? Nie sądzę, bo to miasto przyjazne biegaczom.

Do Wings For Life przygotowywałem się równie mocno, ale nie mam zamiaru walczyć o pudło. Jestem za cienki w uszach, taka prawda, znam swoje miejsce w szeregu. Jednak fajnie będzie ukończyć bieg w pierwszej setce i zamknąć licznik na minimum 30 kilometrach. To mój cel – możecie mnie z niego rozliczyć w niedzielę wieczorem.

Mój cel na Wings For Life 2016

Taki dystans daje średnie tempo biegu na poziomie 4:52, zatem jak dla mnie bardzo realnie patrząc na ostatnie starty i treningi.

Mój cel na Wings For Life 2016

Mam nadzieję, że mocno przepracowany kwiecień zaowocuje. Wybiegałem sporo kilometrów, robiłem każdy trening z głową. Były długie wybiegania na wytrzymałość, ale nie zabrakło również budowania siły biegowej. Nie latałem na pałę, nic z tych rzeczy. Każdy kilometr miał swój cel. Nie redukowałem także wagi, aby nie ucierpieć przez zbyt niski bilans energetyczny. Wystrzegałem się kontuzji, przeziębień. Zatem liczę, że czas poświęcony na treningi da wymierny rezultat na trasie i Adam Małysz, który w tym roku będzie kierować autem pościgowym w polskiej edycji biegu, nie dopadnie mnie za szybko.

13129333_1260067700687417_1418471364_n 12501795_1181907951849660_300269033_nSwoją drogą to będzie dla mnie przedostatnie długie wybieganie przed Rzeźniczkiem. Ale o tym biegu i przygotowaniach do niego napiszę w osobnym wpisie, bo zdecydowanie na to zasługuje. Tymczasem gdyby ktoś z Was chciał przybić piątkę, zamienić kilka zdań to w sobotę po południu pojawię się w miasteczku biegaczy odebrać pakiet. Spotkać mnie będzie można tego dnia oraz przed startem m.in. w okolicach stoiska Pumy. Mam nadzieję, że z kilkoma osobami uda się przybić piątkę.

A teraz dajcie znać, kto z Was biegnie i jaki macie swój cel na Wings For Life.

  • Super 🙂 Fajnie, że bieganie to nie tylko tradycyjna forma, lecz także rozwój ( meta goni zawodników)

    Pozdrawiam mega pozytywnie