Listopad 25

Renament w Kielcach dobrą kuchnią słynie – recenzja lokalu

By Edwin Zasada In Recenzje lokali, restauracje Kilece

Gdyby kogoś z Was kiedykolwiek nogi poniosły do Kielc, mam świetny lokal do polecenia. Mowa o Renament Gastrobar, który mieści się na ulicy Leonarda 11, nieopodal kieleckiego rynku.

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że w Kielcach trafię na tak fajną knajpę z tak dobrym jedzeniem. Nigdy wcześniej nie byłem w tym mieście, ale to i tak nie powodowało, że moje obawy przed chodzeniem głodnym w jakikolwiek sposób malały.

Do Renamentu trafiliśmy z Pauliną dzięki Jakubowi, naszemu gospodarzowi w Kielcach, który transportując nas z busa do hotelu, wskazał kilka jego zdaniem godnych polecenia miejsc z jedzeniem.

Jak zapewne część z Was wie, do końca miesiąca eksperymentalnie nie jem mięsa, zatem zależało mi bardzo na kuchni wegańskiej/wegetariańskiej, abym nie musiał się obchodzić jedynie smakiem ogórka czy ziemniaków podawanych do mięsnych dań.

I wtedy padła ta nazwa. Nie spodziewałem się, że w Kielcach jest ktoś, kto serwuje wege jedzenie. A jednak, bardzo grubo myliłem się. Myślałem, że to tylko moda w Warszawie, a wszędzie indziej ludzie normalnie jedzą mięsko i zajadają się nim ze smakiem (żart).

Żeby było jasne, nie obawiałem się o poziom knajp kieleckich i serwowanych w nich dań, a o brak tego rodzaju kuchni.

Także zaraz po rozpakowaniu bagaży ruszyliśmy na obiad. Z poczatku przeszliśmy obok Renamentu obojętnie, ponieważ reklama na zewnątrz restauracji mówiła o serwowanej w środku gęsinie, a to mi wybitnie nie pasowało do wege jedzenia.

Jednak po szybkim upewnieniu się poprawiliśmy nasz kurs i z niepokojem oraz grającymi marsza kiszkami wkroczyliśmy do pustej, dosłownie pustej knajpy, gdzie za barem, jak się później okazało, był jeden z właścicieli.

Szybki rzut oka na kartę i decyzja czy zostajemy, czy robimy odwrót i kończymy na zapiekankach. Jednak gdy zobaczyłem w karcie naleśniki na cieście wegańskim, postanowiłem jasno i wyraźnie, że zostaję. Mój żołądek już dawno się rozgościł i czekał na jedzenie.

Nie będę ukrywać, gdy jesteśmy głodni oraz testujeme nowy lokal, zamawiamy kilka pozycji, aby spróbować większej ilości dań. Co by recenzja była rzetelniejsza.

Tym sposobem tego dnia (a zaznaczę tylko, że w Renamencie gościliśmy dwa razy) zjedliśmy:

– czipsy z jarmużu z dipem sezamowym (tutaj przydałoby się mniej oliwy),

czipsy z jarmużu z dipem sezamowym,

– zupę krem z dynii podawany z sosem guacamole

zupę krem z dynii podawany z guacamole,

– naleśniki na cieście wegańskim zeszpinakiem w towarzystwie orzechów,

naleśniki na cieście wegańskim zeszpinakiem w towarzystwie orzechów,

– baoburgera z kozim serem (ser jak ser, ale ta bułka to odkrycie dla mnie) oraz drugi z pieczoną szarpaną łopatką i sałatką coleslaw i sosem majonezowo-chrzanowym (mega dobry według Pauliny)

baoburgera z kozim serem oraz drugi z pieczoną szarpaną łopatką i sałatką coleslaw i sosem majonezowo-chrzanowym

– hummus w czterech smakach (pomarańczowy najlepszy) podawany z falafelem,

hummus podawany z falafelem

– brownie z lodami i bitą śmietaną,

brownie z lodami i bitą śmietaną

– sernik dyniowy na spodzie od brownie z białą czekoladą i żurawiną;

brownie z lodami i bitą śmietaną

Moimi ulubionymi smakami z tego lokalu jest baoburger podawany w autorskiej bułce robionej na parze (takiego jeszcze nie jadłem) oraz czipsy z jarmużu. No kozackie żarcie!

Oczywiście brownie było wybitne, sernik również, ale to tylko pyszny dodatek do pozostałych dań.

Sam wystrój lokalu jest bardzo fajny. Stoliki przypominają palety, siedzenia wygodne. Może powierzchnia lokalu nie jest za wielka, ale ma on swój urok. No i podają mojito w słoiku o pojemności 900 ml. Podobno kiedyś jakaś filigramowa dama wypiła 4 takie sztuki – nie wiem gdzie ona to zmieściła.

mojito w słoiku o pojemności 900 ml

Z rzeczy, które ewentualnie lokal mógłby dopieścić to:
– czas podawania dań,
– kawę lub mleko do kawy, miałem wrażenie, że jest skondensowane lub bardzo tłuste;

Więcej wad tego lokalu nie widzę i wiem, że jest to kulinarne miejsce na mapie Kielc zdecydowanie godne polecenia.

  • Sylwia Wojtyś

    Ta bułka to jest ciasto drożdżowe na parze? Jesli tak to jestem zaskoczona…mi znane były tylko Parowce z jagodami,sosem z jeżyn…lub sosem mięsnym. W formie bułki tego nigdy nie jadłam….o_O

    • Edwin Zasada

      Niestety receptury i sposobu przygotowania tych bułek nie znam, ale to było coś innego, coś smacznego. 🙂

      • Sylwia Wojtyś

        A skąd ty wiesz jakie ja (nie)smaczne Parowce robię 😀 😛

  • Pochodzę z Kielc i dużo słyszałam o tym miejscu, jednak jeszcze nie było mi dane odwiedzić, ale ten burger z kozim serem wygląda obłędnie!
    Czas podawania dań do dopieszczenia – z ciekawości, jak długo czekaliście?
    Jeśli jeszcze raz zawitacie do Kielc i lubicie kuchnię hiszpańską, z czystym sumieniem mogę polecić Si Senor Kozia, zdecydowanie moje ulubione jedzenie w mieście 🙂

    • Magda, za pierwszym razem nie skłamię, że czekaliśmy 30/40 minut na obiad dla dwóch osób. Jednak z tego co mi się wydaje wpadliśmy wtedy do lokalu zaraz po jego otwarciu i zaskoczyliśmy obsługę. Za drugim razem poszło to zdecydowanie szybciej, około 15 minut więc czas już był spoko. 🙂 Jak tylko zawitamy do Kielc sprawdzimy miejscówkę. którą polecasz. 🙂

  • Też jestem z Kielc i ten lokal jest stosunkowo nowy, jednak zawsze przechodząc obok było tam zupełnie pusto. Może przy następnej wizycie w Kielcach zajrzę. Jakoś ta bułka średnio mi pasuje do burgera, bardziej kojarzy mi się ze słodkimi smakami, ale spróbuję! 🙂

    • Jak tam wchodziliśmy pierwszy raz byliśmy jedynymi gośćmi w lokalu. Zazwyczaj nie wchodzę do pustych miejsc, ale tutaj dziękuję losowi, że się odważyłem. Naprawdę warto się tam wybrać dla serwowanego jedzenia. 🙂 Co do bułki, jest specyficzna, inna niż to co znamy z burgerów i dlatego mi się podoba. Jest smaczna, ale faktycznie na pierwszy rzut oka parowiec może kojarzyć się z czymś słodkim. 🙂

  • Pochodzę z Kielc i będę tam w przyszłym tygodniu. Z chęcią sprawdzę to miejsce!