Grudzień 31

Postanowienia noworoczne – jak efektywnie planować i czy mają sens

By Edwin Zasada In Nowe życie

Koniec roku to czas postanowień i planów na przyszłość. Szczerze mówiąc nigdy takich nie czyniłem, aż do ubiegłego roku. Wcześniej żyłem z dnia na dzień, z roku na rok, bez konkretnego celu. Chociaż nie mogę powiedzieć, aby to, co zrobiłem rok temu, było postanowieniem noworocznym.

Żyłem z dnia na dzień, ale w końcu dorosłem

W sylwestra wszystkim powtarzałem, że od jutra idę na dietę, rzucam palenie i przestaję pić jakikolwiek alkohol. Wszystko po to, aby schudnąć, aby przywrócić moje ciało do normalnego wyglądu. Nie nazwałbym tego postanowieniem noworocznym, chociaż fala takich postanowień miała mi pomóc jedynie przykryć gorycz, jaką mogła za sobą nieść ewentualna porażka.

Ja swój plan uknułem zdecydowanie wcześniej, a potem dojrzewałem do niego psychicznie. Jednak nie uważam, że planowanie zmian od nowego roku, miesiąca czy dowolnej innej okazji jest czymś złym. W końcu potrzebujemy bodźca, lini startu. Bez tego nie mamy jak rozpocząć naszego wyścigu. Jednak w tym wszystkim najważniejsze jest, abyśmy wiedzieli, gdzie zmierzamy, bo bieganie na ślepo we mgle mija się z celem.

Postanowienia noworoczne oprzyj o dobry plan

Ja w celu uniknięcia takiej sytuacji posłużyłem się tym, co jest mi bliskie czyli marketingiem. Zacząłem od planu i odpowiedzi na trzy ważne pytania:

– Co zamierzam zrobić?

Tu odpowiedź była prosta. Chciałem schudnąć, a na podstawie BMI (Body Mass Index) obliczyłem jaki jest mój cel czyli waga właściwa przy moim wzroście.

– Jak zamierzam to zrobić?

Oczywiście w początkowej fazie tylko dietą czy jak kto woli, racjonalnym żywieniem, a potem się zobaczy czy dojdą jakieś ćwiczenia. Od początku jednak wiedziałem, że odpuszczam sobie pomoc dietetyka, ponieważ chcę do celu dojść sam, a moją motywacją będzie uzewnętrznienie swojego celu w mediach społecznościowych (na początku tylko na profilu prywatnym na Facebooku). Co do ćwiczeń, miała być siłownia/basen/rower według bazowych założeń, a okazało się, że zamiast wyciskać sztangę, wolę biegać. Czyli gdzieś po drodze dokonałem pewnej korekty, ale o tym opowiem później.

– Kiedy zamierzam to zrobić?

No i tutaj tak jak wspomniałem, za datę rozpoczęcia wskazałem 01.01.2014 roku. Nie drugi, nie trzeci, a pierwszy stycznia, aby w razie czego mieć otwartą furtkę. Nie ma co ściemniać, miałem w głowie częściej scenariusz, że poniosę klęskę niż wygraną, ale na szczęście trwało to tylko do pewnego czasu.

Realizację postanowionego celu przewidziałem na połowę roku. Nie był to ambitny termin, ale bardzo realny. Jak się z czasem okazało, udało się osiągnąć założenia przed czasem, ale to tylko dobrze wpływało na dalsze działania.

Wyznaczaj cele według zasady SMART

Jak już wspomniałem mój cel czyli wtedy osiągnięcie wagi na poziomie 85 kg założyłem sobie w oparciu o wskaźnik BMI. Jednak tutaj znów z pomocą przyszedł mi marketing i planowanie celu według reguły SMART (Simple, Measurable, Achievable, Relevant, Timely defined) co oznaczało, że miejsce do którego zmierzam musi być:

– konkretne

– mierzalne

– osiągalne

– realistyczne

– określone w jasnych ramach czasowych

I tak było, zobaczcie sami:

– konkretnie wskazałem cel i wiedziałem, że gdy osiągnę wagę 85 kg, zdobędę to, co sobie założyłem,

– mierzyłem to za pomocą ubywających kilogramów, a dodatkowo i centymetrów w obwodzie pasa czy innych partii ciała,

– jednak wszystko co sobie założyłem, było osiągalne, nie było tu miejsca na dzieło przypadku i zbyt ambitne cele, ponieważ posłużyłem się konkretnym wskaźnikiem jakim było BMI (może przestarzałym) i zasadą chudnięcia 1, maksymalnie 2 kilogramów tygodniowo, co miało mi pozwolić uzyskać cel w określonym czasie,

– dzięki powyższym założeniom mój cel był realny, ponieważ 85 kg to waga prawidłowa dla osób z moim wzrostem, a tępo chudnięcia nie było drastyczne, przez co obawa o niepowodzenie ze względu na skrajną dietę była zminimalizowana,

– a do tego wszystkiego wiedziałem, gdzie jest start, a gdzie meta. Czyli określone zostały jasno ramy czasowe;

Czy bez tych dwóch elementów wyjętych żywcem z zasad tworzenia strategii marketingowej, w połączeniu z moim charakterem oraz publiczną deklaracją, że schudnę, udałoby mi się osiągnąć cel? Nie wiem, jednak jestem przekonany, że początek roku był jednym z lepszych momentów, aby się przekonać, czy dam radę zabić w sobie grubasa.

Z perspektywy czasu wiem również, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. To co Wam opisałem powyżej, zastosowałem w praktyce dość naturalnie, bez rozpisywania na kartce. Wystarczyła jasna projekcja w głowie, jednak jeżeli kartka ma Wam pomóc osiągnąć cel, zapiszcie to co chcecie zrealizować.

Niezależnie czy za początek zmian wyznaczycie sobie pierwszy dzień nowego roku, czy jakąkolwiek inną datę pamiętajcie, aby wiedzieć, gdzie zmierzacie. Bez tego prędzej czy później pogubicie się na tyle, że zmarnujecie tylko czas i cenny zapał do zmian.

Kamienie milowe i zmiany kierunku

Dodatkowo warto w tym wszystkim uwzględnić kilka punktów kontrolnych, dzięki którym będziecie wiedzieć czy zmierzacie do celu. Jeżeli tak to super, jeżeli nie, to może warto pomyśleć nad korektą celu lub zmianą trasy?

Ja tak zrobiłem, gdy w pewnym momencie waga stanęła i wiedziałem, że sama dieta nie wystarczy. Postanowiłem wcielić w życie opcję zwaną sportem. Bardzo niechętnie, ale jednak się na to zdecydowałem. Dodatkowo wtedy wydawało mi się, że wybieram najgorszą opcję z możliwych czyli bieganie.

Nie lubiłem tego robić. Myślałem, że ten sport mnie męczy, ale w połączeniu z ukochanym rowerem dowiezie mnie do celu. I tu się nie myliłem, dzięki tej małej korekcie, dzięki wyznaczeniu trasy na nowo, udało się i ważę tyle ile zakładałem.

Nie osiadajmy na laurach

Teraz rozliczam rok, planuję dalsze cele i mocno analizuję to, gdzie się potknąłem, aby w nadchodzącym roku zajść jeszcze dalej.

Jednak jak zauważyliście od początku do końca miałem w głowie jeden cel, ten główny, który był jasno określony. Wiedziałem, co muszę zrobić, co zmienić, aby go osiągnąć. Jednak nigdy nie rozdrabniałem się na kilka rzeczy, ponieważ wiedziałem, że wtedy nie dowiozę tej najważniejszej. Wam również radzę koncentrować się na jednym, inne dobre rzeczy przyjdą wraz ze zmianą nawyków, stylu życia etc. Wiem co mówię, bo mówię to z praktyki.

Zatem pamiętajcie, aby konstruować cele, które są SMART i odpowiedzieć sobie na trzy proste pytania: co, jak i kiedy.

Pozdrawiam i trzymam kciuki za realizację Waszych celów.

  • O nie wiedzialam ze to nazywa sie SMART, ha ha ha pozdrawiam Beata