Czerwiec 21

Półmaraton w mieście mostów

By Edwin Zasada In Nowe życie

Konfucjusz kiedyś powiedział „Komu sił nie starcza, ten ginie w połowie drogi”. Ja miałem ochotę wczoraj zginąć. Podczas 3. Nocnego Wrocław Półmaratonu ta myśl pojawiła się w mojej głowie kilka, a nawet kilkanaście razy. To był mój czwarty start na tym dystansie, ale z pewnością pierwszy tak trudny i wspaniały zarazem.

Nigdy nie biegałem treningowo połówek o 21:00, a  co za tym idzie, nie musiałem się zastanawiać co zjeść, ile zjeść itd.. Wiem, że odżywianie przed startem jest dla mnie bardzo ważne, szczególnie, że zazwyczaj nie korzystam z jedzenia dostępnego na trasie, a tym bardziej z żeli energetycznych. Zostawiam to sobie na maraton.

Wczoraj jednak po prostu zwariowałem. Zazwyczaj węglowodany ładuję dzień przed, a w dniu startu zjadam dwa śniadania na bazie białego pieczywa, banana, miodu i gotowe. A tu nagle zonk. Nie dość, że cały dzień człowiek musi być na nogach i wieczorem biec, to jeszcze musi kombinować co zjeść. Ja niestety przekombinowałem. Pizza na obiad to był zły pomysł.

Na 7 kilometrze próbowałem urwać się zającom lecącym na 1:40:00 z myślą o biciu życiówki. Płaska trasa mnie kusiła, a wynik poniżej 1:35:00 wydawał się realny. Nawet przez chwilkę biegłem kawałek przed wyznaczającymi to tempo zającami, ale żołądek się zbuntował i byłem zmuszony zwolnić. Próbowałem się szarpać, być mądrzejszy, ale organizm pokazał mi moje miejsce w szeregu. Na początku to wystarczyło, ale sześć kilometrów dalej pierwszy raz walczyłem ze sobą, aby nie zejść z trasy. Po prostu zaciskałem zęby, a w głowie miałem masę brzydkich słów przez pięć kilometrów biegu. W sumie to nawet stwierdziłem, że kij z czasem, najważniejsze to doturlać się do mety. Nie zejść, nie poddać się. Takie trudności w biegu były dla mnie szokiem, a zające, o których wspomniałem coraz bardziej mi odjeżdżali.

wyniki 3 półmaratonu nocnego we Wrocławiu

Dlaczego się nie poddałem? To w głównej mierze zasługa kibiców. Wrocław może sobie przyznać medal, a mieszkańcy przybić ogromną piątkę. O ile technicznie impreza nie jest na najwyższym poziomie, kostka brukowa na trasie wkurza, to klimat panujący po drodze i energia jakiej dostarcza kibicujący tłum to wszystko rekompensuje. Nawet taksówkarze nie marudzili na półmaraton. Na siłę starałem się znaleźć kogoś, komu bieg będzie przeszkadzał, ale się nie udało. Szok!

No i te mosty. Grunwaldzki – petarda! Piękny obrazek, naprawdę robiło to wczoraj wrażenie. Żałuję, że trasa nie prowadziła przez większą ich ilość.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym minusie wczorajszego startu. Zauważyłem już tę dolegliwość w Białymstoku. To był mój najbardziej samotny start. Zazwyczaj albo jeździmy gdzieś w grupie (Paweł, Łukasz, Bartek, Agata, Magda, Emilka – pozdro dla Was) i zawsze na trasie mam świadomość, że usłyszę znajomy głos (szczególnie mojej kochanej Pauliny), tak wczoraj pierwszy raz w 100% poczułem na zawodach samotność z treningów. Zero, nikogo. Ja sam i siedem tysięcy innych biegaczy tuptających swoim rytmem dwadzieścia jeden kilometrów…

Jeżeli macie kogoś bliskiego, takiego swojego kibica numer jeden to zawsze zabierajcie go ze sobą na biegi. To plus dziesięć do siły, plus sto do szczęścia na mecie. Wiem co mówię, gdyby nie obcy, przypadkowo poznani biegacze, nie miałbym z kim przybić piątki i pogadać zaraz po biegu. Zatem serdeczne pozdrowienia dla dziewczyn z Warszawy (liczę na to bieganie na Agrykoli i trzymam kciuki za start w Poznaniu i pierwszy ultra w Gdyni) i kolegi ze Świdnicy, który nas bezinteresownie podwiózł ze Stadionu Olimpijskiego do centrum. To tylko pokazuje serdeczność tego biegowego środowiska zwanego sektą. 😉 Warto do niego należeć – sprawdzone info.

Bez życiówki, z pięknym medalem (krasnal czuje, że zostanie blachą roku) i świetnymi wspomnieniami wróciłem do Warszawy. Wrocław, ja tu jeszcze wrócę, obiecuję i dziękuję za gościnę! 🙂

3 Nocny Półmaraton Wrocław relacja

3 Nocny Półmaraton Wrocław relacja

3 Nocny Półmaraton Wrocław relacja

3 Nocny Półmaraton Wrocław relacja

Zwycięzcą konkursu z Facebooka i Instagramu na wytypowanie mojego czasu na mecie półmaratonu jest: madziul_k typując 1:41:36. Gratuluję i czekam na kontakt w wiadomości prywatnej na Facebooku. 🙂

PS. Spodobał Ci się wpis – daj lajka!

  • Zgadzam się. To była naprawdę fajna impreza 🙂 Szybka trasa, wspaniali kibice, mosty… Dla mnie jedynym minusem były dość liczne odcinki biegnące po torach tramwajowych.