Styczeń 1

Podsumowanie roku i plany na 2015

By Edwin Zasada In Nowe życie

Dziś chciałbym podsumować to, co spotkało mnie w 2014 roku oraz zdradzić Wam moje plany na rozpoczynający się rok. Fajerwerków nie będzie, ale za to znajdą się w tym tekście inne, równie atrakcyjne i ważne rzeczy.

Rok temu, mniej więcej o tej porze, w głębi ducha rzucałem masę niecenzuralnych słów i zastanawiałem się po co mi to, dlaczego od dziś, co mnie podkusiło, aby właśnie teraz przejść na dietę.

Zrzucanie zbędnych kilogramów nie przyszło mi łatwo. Może na Facebooku wygląda to bardzo kolorowo, ale pierwsze dwa tygodnie ubiegłego roku to była olbrzymia walka z masą otaczających mnie pokus. Uwierzcie, setki razy przez pierwsze dni chciałem to wszystko rzucić w cholerę. Już po kilku godzinach od otworzenia oczu po sylwestrowej imprezie chciałem zamówić pizzę na kaca (ach te nasze nawyki żywieniowe). Gdyby nie Paulina i jej magiczne słowa „NIE, przecież jesteś na diecie“ prawdopodobnie do dziś ważyłbym swoje poczciwe 109 kilogramów.

Udało mi się zrealizować główy i tak naprawdę jedyny cel na miniony 2014 rok

10704056_715063738587476_8215009155632091137_n

To ja na Woodstocku w 2013 roku i w 2014 – widać różnicę?

Jestem z tego dumny. Dokonałem rzeczy, o której kiedyś bez chwili zawachania powiedziałbym „to nie możliwe“. Jednak wiem, że gdyby nie mój charakter, publiczne zobowiązanie, a co najważniejsze ludzie, którzy mnie wtedy otaczali, nie udałoby mi się osiągnąć tego, co sobie wymyśliłem.

Wielokrotnie już to pisałem, ale powtórzę jeszcze raz. Gdy połączymy odpowiedniego człowieka o określonym charakterze i połączymy jego zadanie z takim czynnikiem jak publiczne zobowiązanie, mamy bardzo duże szanse, że ta osoba odniesie sukces.  Jednak pomimo walki, wewnętrznej motywacji, którą jest chęć lepszego wyglądu i zdrowszego życia oraz mocnej, zewnętrznej motywacji jaką jest strach przed przegraną i publiczną porażką, tacy ludzie bez odpowiedniego otoczenia i bratnich dusz mogą przegrać.

Zatem Paulina, dziękuję Ci za to, że znosiłaś moje humory na początku diety i przez cały rok mnie wspierałaś. Byłaś moją inspiracją, motywacją i przyjacielem w jednym. Nigdy nie powiedziałaś, że to co robię jest głupie, a przy okazji dawałaś mi dużo zrozumienia dla tego co robię. Bez Ciebie nadal byłbym grubasem.

Dziękuję Ci kochanie :*

Dziękuję Ci kochanie :*

No właśnie, a jak już jesteśmy przy byciu grubasem. Ja nim pewnie metalnie będę całe życie. Na całe szczęście liczby wskazują, że ten mentalny grubas bedzie żyć w całkiem szczupłym ciele.

Jak zaczynałem wyzwanie na 2014 rok waga wskazywała 109 kilogramów, a dziś rano? No właśnie, dziś rano wynik był na poziomie 83,4 kg.  Różnica tych 25 kilogramów to wynik diety oraz sportu.

Nie myślałem nigdy, że będę liczyć kalorie szykując posiłki, a tym bardziej, że w rok przebiegnę ponad 820 kilometrów.

Każdy start w biegach był dla mnie wyjątkowy

Każdy start w biegach był dla mnie wyjątkowy, a dzięki bieganiu poznałem pozytywnych wariatów. Karolina, Mateusz, Paweł, Łukasz, Kamil to o Was mowa. Dzięki za wspólne bieganie i masę motywacji.

Oczywiście rok 2014 nie był dla mnie pasmem niekończących się sukcesów. Zaczynając dietę rzuciłem palenie i odstawiłem całkowicie alkohol. Niestety po jakimś czasie te używki wróciły do mojego życia. Nie są stałymi gośćmi, ale jednak pojawiają się od czasu do czasu. Teraz palę jedynie na imprezach, a alkohol już nie leje się takim strumieniem jak kiedyś. Na całe szczęście.

Z perspektywy czasu żałuję, że do tego wróciłem, ale wiem również, że odstawienie tych używek na początku mojej drogi było mega dobrym pomsyłem. Dzięki temu nie narażałem się na potknięcia w żywieniu.

Kolejną porażką było planowane pokonanie 1000 kilometrów rowerem w ciągu roku oraz przejechanie zielonej siódemki, czyli trasy rowerowej z Warszawy do Gdańska. Licznik zatrzymał się na wyniku lekko ponad 560 kilometrów. Po kolizji jakiej doznałem, coś się we mnie zablokowało i nie wsiadłem na jednoślada. Liczę jednak, że z nowym sezonem zapał do jazdy wróci, bo zawsze to lubiłem.

Tak w dużym skrócie wyglądał mój rok. Osiągnąłem to, co sobie założyłem, jednak ścieżka jaką kroczyłem kilka razy, na plus lub na minus, ulegała zmianie.

Dzięki blogowi trafiłem do telewizji śniadaniowej oraz radia.

Dzięki blogowi trafiłem do telewizji śniadaniowej oraz radia.

Teraz czekają mnie nowe wyzwania, a w tym roku mam dwa dla siebie (tych głównych). Po pierwsze chcę utrzymać wagę przez cały rok, a po drugie pod koniec września zamierzam przebiec swój pierwszy maraton.

Po drodze do realizacji swoch planów zapewne czeka mnie kilka innych mniejszych lub większych wyzwań, takich jak skuteczne rzucenie palenia, wykręcenie 1000 kilometrów rowerem czy pokonanie 3 lub 4 półmaratonów w ramach przygotowań do królewskiego dystansu.

Oczywiście nie zapominając o aktywnym blogowaniu. Tu będziecie mogli śledzić moje losy, kibicować mi lub krytykować to, co robię. Ważne, abyście byli ze mną i czerpali wiedzę na temat męskiego, zdrowego stylu życia. No i trzymajcie za mnie kciuki, przydadzą się na pewno!

PS. A Wy jakie macie postanowienia noworoczne?

  • venedie

    Gratulacje i powodzenia!

    • Edwin Zasada

      Dzięki! Trzymaj kciuki, przydadzą się. 😉

  • W kwestii rzucania palenia, proponuję przeczytać książkę Allena Carra – „Jak skutecznie rzucić palenie” – sama próbując udowodnić, że przeczytanie książki nie może sprawdzić, że przestanie się palić z dnia na dzień, nie pakę już ponad 4 lata. Warto wydać te trzy dyszki i zobaczyć co się stanie. Żałuję, że z moim wewnętrznym grubasem nie poszło tak łatwo – ale trzymaj kciuki, może rok 2015 będzie śmiertelnym dla mojego grubasa 🙂

    • Dziękuję za polecenie, prawdopodobnie nie spróbuję ponieważ chce z tym nałogiem poradzić sobie sam, ale może ktoś inny jak tu trafi to skorzysta. 🙂 PS. trzymam kciuki za walkę z wewnętrznym grubasem. 🙂

  • Dosyć że zrzuciłeś kg, to jeszcze ze 20lat przy okazji 🙂 wyglądasz dużo młodziej! Gratulacje 🙂

    • Bardzo dziękuję zarówno za gratulacje jak również za miłe słowo. 🙂

  • Grzegorz Kurek

    Come on, 1000 km na rowerze w roku? Wstydziłbyś się. :). Przy Twoim samozaparciu i dążeniu do realizacji celów to jest nic, to przecież niecałe 3 km dziennie. A że kondycję masz dzięki wybieganiu, a wagę odpowiednią, to 30 km dziennie będziesz śmigał nawet tego nie zauważając. 🙂 I wkrótce tysiąc km będzie pękał w miesiąc. :).
    A ja biorę się za wcielanie w życie Twoich przepisów i porad biegowych. Potrzebuję nowej dawki mobilizacji i pomocy w walce z nadwagą, a widzę, że tu znajdę jej sporo. W okresie od połowy marca do połowy października 2014 zszedłem ze 104 kilogramów do 89, przede wszystkim właśnie dzięki intensywnemu „rowerowaniu”, bez diety, jedynie ograniczając trochę ilość jedzenia. Niestety ostatnie pół roku z powodu choroby spędziłem bez aktywności fizycznej i waga wskazuje 93 kg. C