Lipiec 17

Nie bądź jak pit bull spuszczony ze smyczy bez kagańća

By Edwin Zasada In Nowe życie

Ostatnio coraz częściej słyszę niepokojące głosy od ludzi, którzy mówią, że nie chcą rezygnować z przyjemności na rzecz diety. Że ten styl życia w wersji fit jest smutny. Wiecie co Wam powiem? Nie macie kompletnie racji. Rzeczywistowść jest trochę inna niż się Wam wydaje.

Kiedy słyszę podobne teksty jak ten „Nie mam zamiaru być drugim Edwinem, który zrobił mega rzecz, wiele poświęcił. Ja nie chcę poświęcać swojego super życia tylko po to, by być zdrowym i chudziutkim”, to z jednej strony ogarnia mnie duma, a z drugiej mam ochotę podjąć rękawicę i rozpocząć dyskusję. Jednak nie miałem i nie mam zamiaru nawracać całego świata I zazwyczaj sobie odpuszczam.

Te słowa wypowiedział mój kolega Maciej Trojanowicz w dyskusji, jaka się wywiązała pod jego wpisem o rozpoczęciu przygody z bieganiem.

Maciek tak jak każdy z Was ma prawo być takim jakim chce. Ja również. Jednak niech ludzie w końcu przestaną wmawiać osobom prowadzącym zdrowy tryb życia, że to jest smutne. Bo tak nie jest! Ten rodzaj życia po prostu wymaga samodyscypliny, zaangażowania I oczywiście pewnych wyrzeczeń, jednak nie jest to życie pozbawione smaku, czy przyjemności. Wręcz przeciwnie, moje życie stało się jeszcze bardziej kolorowe po zmianie kilku nawyków. Tak, teraz mam zdecydowanie barwniejsze życie szczególnie to kulinarne.

Oczywiście, mam wszystko w nim teraz poukładane. Jem o okreśonych godzinach, trenuję w określone dni i kilka rzeczy sobie odpuściłem. Jednak dzięki temu jem regularnie i dbam przez to o swój metabolizm. Kiedyś wyskakiwałem z domu i śniadanie jadłem o 10-11, a teraz nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez zjedzenia posiłku. Taki tryb życia wymaga planowania, a taka umiejętność jest przydatna nie tylko w życiu prywatnym.

Tak naprawdę teraz robię to odruchowo. Kiedyś nie miałem rozpisanego kalendarza, a teraz od wczesnych godzin rannych wiem co będę robić do końca dnia z uwględnieniem przerw na  posiłki. Oczywiście, zdarza się poślig, ale minimalny – jak każdemu, prawda?

Do tego dochodzą treningi. Kiedyś zamiast tego wolałem iść na browar lub leżeć na kanapie, bo trzeba po pracy naładować baterie. Nie wiedziałem wtedy, że aktywny tryb życia jeszcze lepiej to robi. W końcu praca wymęcza nasz mózg. Zatem dzięki bieganiu czy rowerowi mam mozliwość dać odetchnąć głowie, a wymęczyć ciało. A samodyscyplina do treningów, jaką posiadłem, daje mi siłę, aby każdego dnia również nic nie przekładać i realizować to, co do mnie należy. Niezależnie, czy chodzi o bieganie, sprawy domowe, czy służbowe. Mam coś do zrobienia, to działam. Kiedyś odkładałem to na potem i jeszcze później, bo zawsze było tysiąc ważniejszych rzeczy do zrobienia, łącznie z błogim lenistwem.

Na koniec pozostawiłem sobie wyrzeczenia. Oczywiście, życie w wersji fit jest z nimi bardzo mocno związane, jednak człowiek nie może być jak pit bull spuszczony ze smyczy bez kagańca. Wtedy dietę zazwyczaj szlag trafia i cały misterny idzie w pizdu cytując klasyka.

Dlatego od czasu do czasu warto zrobić sobie małe ustępstwo. Ja np. co jakiś czas zjadam coś mniej zdrowego. Jednak robię to z głową i myślą, że treningiem i tak to nadrobię. Dodatkowo, im dalej w las, tym bezpieczniej, ponieważ cały świat pokus coraz mniej nas interesuje, a do szczęścia wystarczy mniejsza porcja niż kiedyś.

Tak, na diecie jem czekoladę, zjem ciasto czy lody. To nie grzech, tylko do wszystkiego trzeba używać głowy i robić to z rozsądkiem. Dlatego uważam, że w moim życiu nie ma ograniczeń związanych z dietą. Zwyczajnie w świecie nabrałem rozsądku, a jak będę chciał zjeść na obiad burgera, to go zjem. Pytanie raczej powinno brzmieć, czy go zmieszczę. To się nazywa dawkowaniem przyjemności, a jak wiadomo, one wtedy smakują jeszcze lepiej, kiedy nabierzemy na nie odrobiny apetytu.

Zatem życie fit nie musi być smutne. Nie musi być pełne wyrzeczeń. Za to może być dobra lekcją życia, która przyniesie pozytywne skutki nie tylko dla naszej sylwetki, ale także głowy. Bo dieta to nie ciało, to stan umysłu, polecam kiedyś spróbować. Jak Ci się nie spodoba wrócisz do starych nawyków.

  • Chciałem powiedzieć że wczoraj był mega stek a dziś makaron, ryba, ser… Jakie wyrzeczenia?! ;)

  • Grzegorz K. G. Gilewicz

    Litości… bold i kursywa w jednym? Zmuszę się i przeczytam, ale mocno utrudnia… ;)

    • Edwin Zasada

      Tylko na smartfonie, ale już niedługo. Obiecuję.

      • Grzegorz K. G. Gilewicz

        Zdziwiłem się, o co chodzi, u mnie na PC na Firefoxie jest bold i kursywa… A na Chromie nie, hmm :)

        • Edwin Zasada

          Już powinno być ok po zmianie szablonu. :)

          • Grzegorz K. G. Gilewicz

            No, prawie, znaki diaktryczne są chyba z innego kroju pisma :)

          • Edwin Zasada

            Fakt, ale to również ulegnie zmianie. Najważniejsze, że wersja mobilna nie odstrasza. :)

  • Anna Kisielewska

    Mega szacunek. Wydaje się Pan bardzo sympatycznym człowiekiem. Ode mnie tylko jedna uwaga – nie lubię generalizowania i wrzucania wszystkich do jednego wora – a trochę tak Pan zrobił pisząc o tym Pit bullu. oczywiście może Pan zakładać ze każdy pies tej rasy spuszczony ze smyczy i bez kaganca zje wszystko lub wszystkich naokoło ale takie uogolnianie jest trochę nie fair. Podobnie jak z ludźmi oceniając ich ze względu na kolor skóry czy oczu – myślę że Pan wie o co mi chodzi.
    Pozdrawiam i raz jeszcze gratuluję sukcesu samozaparcia i pasji. Życzę wszystkiego najlepszego!
    Anna