Listopad 18

Lepiej być troskliwym chamem niż słodkim kłamczuszkiem

By Edwin Zasada In Nowe życie

Dziś przeglądałem swoje stare zdjęcia i stwierdzam, że masę to ja budowałem długi czas. Na wadze zacząłem przybierać w okolicach lipca 2008 roku. Wnioskuję po pierwszych zaaokrągleniach widocznych na twarzy.

Pzez prawie pięć lat systematycznie zbliżałem się do wagi 115 kg (wiem, zacny wynik). Dobrze, że waga po drodze nie wyzionęła ducha. Tylko nie rozumiem, dlaczego nikt poza mamą nie potrafił mi przez tyle czasu powiedzieć wprost, że jestem gruby i pasę się jak świnia, robiąc sobie krzywdę. Przecież to było widać gołym okiem.

Czy naprawdę nikt tego nie zauważył? Czy nikt nie mógł mi mniej lub bardziej subtelnie zakomunikować, że to, co czynię, jest złe i będzie mnie to kosztować sporo zdrowia?

Z perspektywy czasu i własnych doświadczeń stwierdzam, że wolę być troskliwym chamem niż miłym kłamczuszkiem. Tak, wiem, że ludzie nie lubią, gdy im się coś wytyka, ale naprawdę mówienie osobie mającej problem z wagą tekstów w stylu „dobrze wyglądasz“, nie prowadzi do niczego dobrego.

Dlaczego? To dość proste, większość ludzi potrzebuje akceptacji otoczenia, aby zaakceptować samego siebie.  Możecie zaprzeczać, ale w mojej ocenie tak jest. A wypowiadając te słowa, taką akceptację wyrażamy. Ludzie nie lubią się domyślać, co mamy na myśli, ludzie lubię prostą i bezpośrednią komunikację. Stosujmy ją w życiu, a będzie nam lżej. Nikt w tych słowach nie będzie się doszukiwać stwierdzenia „jesteś gruby, weź się za siebie“ tylko znajdzie to, co chce znaleźć czyli „jest ok, wszystko jest ze mną w porządku“.

Już lepiej powiedzieć komuś, że „w mojej ocenie przytyłeś/aś, ale skoro Tobie z tym dobrze…“, ponieważ mimo personalnej uwagi o wadze, akceptujemy człowieka jako osobę, ale nasze słowa jednocześnie wywołują proces myślowy nad stanem w jakim ta osoba się znalazła i pojawia się pytanie „a może on/a ma rację?“. Takimi słowami możemy kogoś uchronić przed takim błędem, jaki i ja popełniłem.

Ja otrzymywałem taką akceptację z otoczenia, a teraz wychodzi szydło z worka, kto był szczery, a kto nie, gdy słyszę od osób z mniejszą ilością odwagi teksty „faktycznie wtedy byłeś gruby“ albo „dobrze, że schudłeś, bo już byłeś za gruby“ pomimo, że wcześniej mówiły mi one „dobrze wyglądasz“. Szkoda, że mnie wtedy okłamywały dla lepszego mojego samopoczucia. Może gdyby nie to, nie wyrządziłbym sobie na przestrzeni tego czasu tyle krzywdy i nie doprowadził do takiego stanu. W końcu jestem podatny na opinię innych i się nią przejmuję.

Otyłości jestem sam sobie winien, ale chciałbym wiedzieć, że gdy coś robię źle, nie usłyszę pustych zapewnień, że robię coś dobrze, ponieważ to dalej prowadzić mnie będzie złą drogą.