Czerwiec 1

Jak wygląda życie na diecie – miesięczna relacja

By Edwin Zasada In Nowe życie

Czasem z rozpędu zapominamy o korzeniach, o tym, co pozwoliło nam zajść tak daleko w życiu. Ostatnio dużo rozmyślałem na temat swojego blogowania, tego w jakim kierunku to wszystko zmierza. Wniosek mam jeden – uciekłem, a nawet nie tyle to zrobiłem, co zostałem przypisany do kategorii blogów o bieganiu (niesłusznie), a nigdy nie chciałem, aby tak się stało. Tak naprawdę nie chcę żadnej łatki. Szufladki nie są dla mnie, lubię być wolnym elektronem. Czuję żądzę różnorodności, prostoty, wzajemnej edukacji. Dlatego postanowiłem zrobić krok wstecz, aby móc pójść dalej słuszną drogą.

Ten blog wypłynął na szerokie wody m.in. dzięki prostym przepisom, sportowi, który wtargnął w moje życie i zwykłej codzienności. Miał być czymś w stylu pamiętnika, miejsca gdzie pokazuję, że skoro ja mogłem, to i Ty możesz coś zmienić. Że tak naprawdę zdrowy tryb życia nie jest niczym nadzwyczajnym - czas do tego wrócić.

Inspiracją na zrobienie kroku wstecz i wrócenia na właściwe tory były daily vlogi, a szczególnie jeden. Co prawda z video nie mam nic wspólnego, ale postanowiłem stworzyć wpis tasiemiec. Będzie to materiał aktualizowany codziennie wieczorem przez cały czerwiec.

Zapewne zastanawiacie się o czym będę pisać. M.in. pokażę Wam, co jadam każdego dnia, jakie ćwiczenia wykonuję, zaprezentuję wyniki badań. To taki fundament. Zapewne pojawią się wątki poboczne, takie jak wyjazdy na zawody, sprzęt oraz luźne przemyślenia.

Za pomocą tej serii chcę głównie udowodnić Wam, że da się. Że zmiana stylu życia jest prosta. Że każdy może to zrobić. Dodatkowo chcę pozbyć się 2,5 kilograma na wadze, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Dużo biegałem, jadłem dużo na mieście i tak wyszło. Jednak nie myślcie, że wrzucałem w siebie byle co. Pilnowałem jakości posiłków, po prostu było dużo więcej przetworzonych dań na moich talerzach, a co za tym idzie, wydawałem na to majątek – zdrowe jedzenie na mieście kosztuje.

No dobra, starczy tego wstępu. Czas pokazać Wam normalne, zdrowe życie w szczegółach.

#Dzień1 – jakbym się cofnął w czasie

Kurczę, dziś poczułem się dokładnie tak samo, jak dwa lata temu 1 stycznia. Jakby kompletnie zagubiony, zadając sobie w głowie pytanie „co ja robię?”. A potem dotarło do mnie, że początki są najgorsze! To cały czas nie ulega zmianie. Jedzenie na mieście mnie rozbestwiło i rozleniwiło. Nawet nie wiecie, jak trudno było zebrać się do przemyślenia pięciu posiłków, nie mówiąc już o ich przygotowaniu.

Po Rzeźniczku postanowiłem trochę odpocząć od biegania, tak mniej więcej tydzień. Może jak bardzo zatęsknię, to zrobię jeden luźny trening, ale nie więcej jeżeli chodzi o bieganie. Ostatnie dwa miesiące to prawie 500 km w nogach – sporo jak dla mnie. Zatem chwila wytchnienia się przyda. Szczególnie, że w ubiegłym roku zapominałem o dobrej regeneracji, pędziłem jak królik. To było głupie, to potem wróciło.

Jednak brak aktywności fizycznej wpływa na mój jadłospis, zatem czuję się lekko głodny. Dlaczego? Prosta zasada: biegasz = jesz więcej, nie biegasz = jesz mniej. Pierwszego dnia przy zmniejszonej ilości paliwa to normalne, ale nie mogę objętościowo jeść tyle co w okresie treningów. To by odbiło się na wadze. A jak już przy niej jesteśmy to wskazała ona rano 82,6 kilograma. Zabrzmi to zabawnie, ale przytyłem…

Jednak kilogramy to nie wszystko. W związku z tym poprosiłem Paulinę, aby dokonała pomiarów tu i tam. Zobaczcie co z tego wyszło!

Klatka piersiowa – 99,5 cm,     Talia – 88 cm

Pas – 90 cm,     Biodra – 100 cm

Udo – 59,     Łydka – 41

Biceps – 31,5,     Kark – 41

Waga: 82,6 kg

To dane wyjściowe, ciekawe co centymetr pokaże na koniec czerwca. Asekuracyjnie, żeby przypadkiem nie mieć gorszych wyników, mogłem pisać ten wpis potajemnie, a potem go opublikować, jednak to nie byłoby to! Chciałem pokazać Wam moją codzienność, a nawet jak po drodze przytrafią mi się potknięcia to nic się nie stanie. Ważne, aby wyciągać wnioski.

Jednak spokojnie, nie będzie tu dzieła przypadku. Waga oraz centymetry będą poddawane kontroli raz na tydzień.

Jak wygląda życie na diecie - miesięczna relacja #DZIEN1

Chyba trochę mnie poniosło i się rozpisałem. Czas przejść do tego co Was zapewne interesuje najbardziej czyli mojego jedzenia. Mój jadłospis na dziś przedstawiał się następująco:

Śniadanie: omlet na słodko

Składniki: dwa jajka (125g), pół łyżeczki oleju, truskawki (150g), pół jogurtu naturalnego (90g);

Drugie śniadanie: serek wiejski na słodko

Składniki: serek wiejski (200g), truskawki (100g), orzechy włoskie (20g)

Obiad: Sałatka z pieczywem pełnoziarnistym

Składniki: Mix sałat (50g), papryka czerwona (45g), orzechy włoskie (15g), pomidorki koktajlowe (50g), dwa jajka gotowane (125g), dwie kromki pieczywa pełnoziarnistego (70g);

Podwieczorek: Serek wiejski na słodko

Składniki: serek wiejski (200g), dwa kiwi (200g), orzechy włoskie (20g)

Kolacja: Kanapki oraz sałatka

Składniki kanapki: dwie kromki pieczywa pełnoziarnistego (70g), chudy twaróg (90g), liść sałaty

Składniki sałatka: mix sałat (60g), pomidor (90g), ogórek zielony (80g), pół łyżeczki sosu sojowego, pieprz czarny

Płyny: 2,5 litra wody, 3 kawy czarne

Menu na dzień dobry było dość ubogie. Ostatnio brakowało mi czasu na zrobienie zakupów, ale mam zamiar to nadrobić, abyście nie pomyśleli, że żyję na samych serkach i jajkach.

Jednak co ważne, chciałbym, aby mój jadłospis był dla Was pewnym kierunkowskazem, a nie wyrocznią. Jedząc tak jak ja niekoniecznie stracicie na wadze czy też zapewnicie sobie wszystkie potrzebne składniki. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne potrzeby. Zatem bierzcie to, co opisuję i modyfikujcie pod siebie według zasad zdrowego żywienia.

Ja tymczasem idę się porozciągać, bo fakt, że mam przerwę od biegania, nie zwalnia mnie od jakiejkolwiek aktywności fizycznej. 20 minut rozciągania plus 15 minut rolowania mięśni zrobi mi dobrze, a proste ćwiczenia tego typu już niedługo Wam opiszę, abyście mogli je stosować w domu.

#Dzień2 – bez śniadania to trochę lipa

Wiecie, że Justin Timberlake uwielbia jajka i gofry z dodatkiem lnu oraz masła migdałowego na śniadanie? Ogólnie ludzie sukcesu wiedzą, że to najważniejszy posiłek dnia i mało kto z tego szanownego grona wychodzi z domu bez posiłku.

Jak już wielokrotnie wspominałem, kiedyś miałem w dupie śniadanie. Wolałem pospać 10/20/30 minut dłużej. Teraz to wygląda zupełnie inaczej. Jestem takim trochę jedzeniowym terrorystą. Nie wyjdę bez śniadania, a po 3 godzinach od poprzedniego posiłku robię się głodny i coraz bardziej nieznośny. Bo jak człowiek głodny, to zły, głosi stare porzekadło i ja jestem dowodem na to, że to prawda.

Dziś ze względu na badanie krwi musiałem odpuścić posiłek, a raczej przesunąć go dość mocno w czasie. Mój jedzeniowy rytuał, czy może lepiej kodeks mówi, że jem śniadanie maksymalnie w ciągu godziny od przebudzenia, no chyba, że robię trening na czczo, ale to zupełnie inna bajka. Dziś jedzenie trafiło do mojego żołądka prawie po 2,5h. Przed wizytą w punkcie pobrań krwi piłem tylko wodę i właśnie dziś uświadomiłem sobie, jak ja bardzo katowałem swój organizm kiedyś.

Tak naprawdę do godz. 12:00 nie mogłem się dziś rozbudzić. Mój rytm dnia został mocno zaburzony. Przypuszczam, że właśnie dlatego kiedyś chodziłem ospały i wiecznie poddenerwowany. Byłem takim małym, okrągłym samochodzikiem jeżdżącym wiecznie rano na rezerwie, a potem tankującym na nieautoryzowanych stacjach paliw, oferujących mniej oktanów niż mówiła reklama. Dramat!

Jedzcie śniadania – mówię Wam, warto!

Ale ja nie o tym chciałem pisać, a o badaniu krwi. Kiedyś tak samo jak nie pomyślałbym o śniadaniu, nie poszedłbym na kontrolę do lekarza. Ostatnie dwa lata życia zrobiły ze mnie zdecydowanie bardziej świadomego człowieka. Odwiedzam lekarzy zdecydowanie częściej, staram się chociaż raz na pół roku zrobić generalny przegląd.

Co prawda dziś to było tylko utoczenie kilku kropel krwi do badania, ale nawet o tak podstawowych, a bardzo potrzebnych rzeczach zapominamy. Nie mówiąc już o systematyczności i poważniejszych punktach kontrolnych. Ogólnie mam wrażenie, że jako społeczeństwo nie zapobiegamy, a leczymy choroby. A to przecież zawsze na końcu okazuje się bardziej kosztowne.

Dlaczego oddałem krew do analizy? Ponieważ chcę wiedzieć czy podążam właściwą ścieżką zarówno pod względem jedzenia, jak i biegania. Mój organizm czasem dostaje w kość, a to oznacza, że muszę trzymać rękę na pulsie.

Z analiz, jakie zostaną mi wykonane, mamy: morfologię, aby wykluczyć m.in. anemię, sprawdzić poziom witaminy B12, kwasów foliowych oraz całą masę innych rzeczy, odczyn Biernackiego, czyli tempo opadania krwinek, dzięki czemu dowiem się czy w organizmie nie ma stanu zapalnego, glukoza wiadomo, ALT i AST, co pozwoli stwierdzić, czy z moją wątrobą wszystko ok. Kolejne na liście są kreatynina, kwas moczowy, lipidogram, magnez, potas, żelazo, ferrytyna oraz TSH.

Reasumując, jednym badaniem krwi (a dokładniej trzema jej fiolkami) robię ogólny przegląd. Mając wyniki jutro/pojutrze w razie odchyleń od normy bez zastanowienia skonsultuję się z lekarzem, co zrobić, aby poprawić stan zastały.

Wam również polecam się regularnie badać. Szczególnie jeżeli myślicie o sporcie. Niedługo opiszę, jak to wyglądało u mnie, jakie badania polecam, aby mieć spokojną głowę i być zdrowym. A teraz czas na dzisiejsze menu.

Jak wygląda życie na diecie - miesięczna relacja #DZIEN2

Śniadanie: Owsianka na słodko

Składniki: płatki owsiane górskie (30g), jabłko (125g), pestki dyni (10g), pół jogurtu naturalnego (90g), chudy twaróg (90g), pół łyżeczki miodu (5g)

Przyprawy: cynamon

Drugie śniadanie: Serek wiejski na słodko

Składniki: serek wiejski (200g), truskawki (100g), orzechy brazylijskie (30g)

Obiad: Makaron w sosie pomidorowym

Składniki: papryka czerwona (55g), pół łyżeczki oliwy z oliwek, zielone oliwki (10g), makaron żytni (30g), soczewica czerwona (40g), pomidory krojone (200g)

Przyprawy: pół ząbku czosnku, łyżka słodkiej czerwonej papryki, pieprz czarny do smaku, oregano

Podwieczorek: co mi wpadło w ręce

Składniki: kefir (400g), jabłko (100g) i banan (120g)

Kolacja: kanapki

Składniki: dwie kromki pieczywa pełnoziarnistego (70g), chudy twaróg (90g), liść sałaty, pomidor malinowy (90g)

Płyny: 2,5 litra wody, 3 kawy czarne

Tak to się prezentuje. Większość w wersji na wynos przygotowana wczoraj wieczorem. Nie ma to jak mieć w plecaku małą przenośną restaurację. Jednak spokojnie idzie się przyzwyczaić. Postaram się Wam któregoś dnia rozwinąć ten wątek, bo dla wielu z Was pudełka mogą być dość ciekawą lub przerażającą sprawą.

PS. Dziś znów wątek sportu pojawi się bardzo szczątkowo. Tylko delikatne rozciągania i koniec. Ponieważ spałem tylko 6,5h – muszę nadrobić. Tak, tak, jestem śpiochem.

#Dzień3 – dzień w którym kawa i krew to wątek numer jeden

W piątki zawsze czuję się jakby bardziej senny. Też tak macie? To jest ten dzień, w którym jedna kawa więcej jest zdecydowanie wskazana. Szczególnie, gdy od kilku dni nie biegam. Mam nieodparte wrażenie, że wtedy jakbym słabiej spał. Muszę poszukać jakichś badań potwierdzjących moją teorię…

A jak już o badaniach mowa, to odebrałem z rana elektronicznie wyniki krwi. Wszystko prawie super, tylko leukocytów (krwinek białych) jakby za mało. Norma to od 4,0 do 10,0 we krwi obwodowej. Mój wynik to  z kolei 3,0. Zatem pierwsze co zrobiłem, to umówienie wizyty u internisty. W końcu sam nie jestem lekarzem i nie mogę poprawnie interpretować badań, a Doktor Google to nie najlepszy doradca w takich sytuacjach.

Nie będę ukrywać, że ciut mnie ten wynik zaniepokoił. Poprzednie badanie krwi również wykazało ujemne odchylenie od normy, ale wtedy mój wynik leukocytów wynosił 3,7. Jednak finalnie lekarz trochę mnie uspokoił, a dla pewności pokierował jeszcze na wizytę u hematologa, który dokładniej przeanalizuje moje wyniki. Tutaj już niestety nawet prywatna służba zdrowia nie działa cudów – wizyta dopiero 27 czerwca. Boję się zapytać, jak to wygląda w przypadku NFZ-u.

Dziś był również pierwszy dzień, kiedy podczas mojego nowego, miesięcznego eksperymentu musiałem odstawić pudełkowe jedzenie na dalszy plan i wciągnąć lunch na mieście. Nie myślcie, że to z lenistwa. Nic takiego! Ale było smacznie i nie do końca zdrowo. No cóż… Taka praca, czasem spotkania biznesowe najlepiej odbyć przy dobrym jedzeniu. #Sprawdzoneinfo

Taki klimat spotkań zdecydowanie sprzyja rozmowie, ale diecie już odrobinę mniej. Chociaż tragedii nie było, bo skusiłem się na krem pomidorowy oraz sałatkę z kozim serem. Tylko nie wiem jakim cudem potem dałem się podpuścić na bezę, malinową i pyszną… No nie mam pojęcia jak ja się dałem na to namówić!

Jednak jutro to spalę. Czas w końcu ruszyć pośladki. STĘSKNIŁEM się za bieganiem, pięć dni przerwy mi zdecydowanie wystarczy. Co prawda miałem odpuścić Biegnij Warszawo Nocą, ale finalnie postanowiłem potraktować ten bieg jako dobry moment do powrotu na właściwe tory. Zatem to będzie bardzo spokojny trening pełen uśmiechu, magicznych piątek przybitych na trasie i radości na mecie.

Liczę, że niektórych z Was uda mi się jutro spotkać podczas biegu. Jakby co, pakiet już mam, apetyt na bieganie też jest, zatem komplet gotowy.

W związku z tym leżę, pachnę i oglądam film. I kończę ten wpis dzisiejszym menu.

Jak wygląda życie na diecie - miesięczna relacja #DZIEN3

Śniadanie: Jajecznica z warzywami

Składniki: dwa jajka (70g), szpinak (15g), rzodkiewka (20g), papryka czerwona (40g), pomidorki koktajlowe (85g), ogórek zielony (60g), szczypiorek (odrobina, aby nie zabić oddechem), dwie kromki pieczywa pełnoziarnistego (70g)

Przyprawy: pieprz czarny

Drugie śniadanie: Owsianka na słodko

Składniki: płatki owsiane (35g), jogurt naturalny (90g), chudy twaróg (90g), 1/2 łyżeczki miodu, śliwki suszone (30g), mleko orkiszowe (150ml)

Obiad: Szama na mieście

Składniki: zupa krem z pomidorów, sałatka z kozim serem, burakiem oraz orzechami, beza malinowa

Podwieczorek: sałatka z gruszką

Składniki: makaron żytni (40g), feta (35g), pomidorki koktajlowe (50g), szpinak (40g), gruszka (90g), pół łyżeczki oliwy z oliwek

Kolacja: kanapki

Składniki: trzy kromki pieczywa pełnoziarnistego (105g), chudy twaróg (60g), pomidor malinowy (90g), ogórek zielony (80g), trzy rzodkiewki (80g), cebulka (10g)

Płyny: 3 litra wody, 4 kawy czarne

#Dzień4 – leniwiec pospolitus

Stary już jestem, a przynajmniej zachowuję się jak zgredek. Zamiast iść z Pauliną na event dla graczy, a potem w tany na miasto to ja zostałem w domu na kanapie i relaksując się przed biegiem oglądałem filmy. A może to nie starość, tylko zmiana priorytetów w życiu? Sam nie wiem.

W każdym razie do samego wieczora to był totalnie leniwy dzień – nie pamiętam poprzedniego takiego dnia. A jak wiecie od dawna powtarzam, że grunt to dobra regeneracja – pamiętajcie o tym i uczcie się na moich błędach. Ja rok temu zapominałem o odpoczynku i pod koniec roku ulewało mi się na samą myśl o bieganiu.

Nie chce Was zanudzać tutaj opisem filmów jakie oglądałem, bo zapewne nie po to tu przyszliście, ale muszę wspomnieć o Biegnij Warszawo Nocą. Biegu, któremu poświęcę osobny wpis, ale biegu który był dla mnie pod pewnym względem rekordowym. Nigdy wcześniej nie biegłem na takim luzie z tyloma przerwami na zdjęcia i kręcenie video. A klimat Warszawy sprzyjał do szurania z uśmiechem na buzi – stolica nocą robi wrażenie. Polecam sprawdzić na własnej skórze.

Jak wygląda życie na diecie - miesięczna relacja #DZIEN3

Ok, a teraz najważniejsza część wpisu czyli jedzenie:

Śniadanie: omlet z siemieniem lnianym na słodko

Składniki: jedno jajko (60g), siemię lniane zmielone (10g), jogurt naturalny (45g), truskawki (100g), łyżeczka miodu (15g), orzechy włoskie (15g), olej (5g)

Drugie śniadanie: Owsianka na słodko

Składniki: Płatki owsiane (50g), truskawki (200g), jogurt naturalny (70g), mleko orkiszowe (100ml), chudy twaróg (50g),

Obiad: Makaron na słodko

Składniki: makaron żytni (75g), truskawki (250g), chudy twaróg (120g), orzechy włoskie (10g), pestki dyni (10g),

Podwieczorek: kanapki

Składniki: trzy kromki chleba żytniego (100g), chudy twaróg (180g), trzy liście sałaty, rzodkiewka (50g), papryka czerwona (100g), pomidor malinowy (175g), cebulka (5g)

Przyprawy: pieprz

Kolacja: pad thai wegetariański czyli szama na mieście – niestety znów!

Składniki: głównie to makaron ryżowy, tofu, kiełki i orzechy ziemne

Płyny: 3,5 litra wody, 3 czarne kawy

Pisząc ten wpis zorientowałem się, że wczoraj moim menu zawładnęły truskawki. Obawiam się, że te stan może się utrzymać i będą się one przewijać dość często ponieważ jest sezon, są tanie, uwielbiam je. W tej ostatniej kwestii zapewne nie jestem osamotniony.

Dodatkowo część z Was pewnie zauważyła, że przepis na śniadanie jest podlinkowany i kieruje do osobnego wpisu. Czasem będę tak robić z daniami, które zasługują na osobny „artykuł”, abyście mogli poznać dokładniej sposób przygotowania etc. Bo i ile kanapki z twarogiem to nie jest żaden problem o tyle myślę, że taki przepis na omlet z siemieniem lnianym na słodko już może być (chociaż to nadal proste jedzenie). Pozdro!

#Dzień5

To był przedostatni dzień lenistwa. Od wtorku wracam na poważnie do treningów. Będzie rozruch rano, bieganie popołudniu i rozciąganie z rolowaniem wieczorem. Na samą myśl już mi się morda cieszy. Nawet chodzi mi po głowie rower oraz basen jako urozmaicenie, ale póki co to tylko dziwne pomysły. Jednak dziś jeszcze delektowałem się spokojem, a moją jedyną aktywnością był pięciokilometrowy spacer.

Mózg po dobrym rodzinnym obiedzie potrzebował dostawy świeżego tlenu, zatem postanowiliśmy z Pauliną, moją mamą oraz bratem uprzyjemnić sobie ten słoneczny dzień wędrówką po Starym Mieście i okolicy. Czysta przyjemność, szczególnie, że wcześniej stołowaliśmy się w jednej z naszych ulubionych knajp (tak, znów żarłem na mieście – życie).

Tak naprawdę nic poza tym spotkaniem nie zrobiłem dzisiaj. Rano szykowaliśmy się do wyjścia, a wieczorem relaksowaliśmy się przed zbliżającym się poniedziałkiem. Jedyne co to zadbaliśmy, aby reszta posiłków była zdrowa, a upływające minuty tej niedzieli miłe.

Zatem przejdźmy do menu:

Śniadanie: kanapki

Składniki: dwie kromki chleba pełnoziarnistego (60g), masło orzechowe (25g), kiwi (60g)

Drugie śniadanie: Owsianka

Składniki: Płatki owsiane (50g), mleko orkiszowe (100ml), śliwki suszone (40g), migdały (20g)

Obiad: Szama na mieście

Składniki: zupa krem z pomidorów oraz pasta z bakłażanem

Podwieczorek: kanapki z sadzonym

Składniki: dwie kromki chleba pełnoziarnistego (60g), dwa jajka (70g), pomidor (175g), ogórek zielony (200g)

Przyprawy: pieprz

Kolacja: dwie kromki chleba pełnoziarnistego (60g), masło orzechowe (25g), jabłko (175g)

Płyny: 2,5 litra wody, 3 czarne kawy

#Dzień6 – okazało się, że jestem gruby

Pisząc tą relację pokazującą moją codzienność zastanawiam się momentami czy ja mam tak smutne życie czy może świat jaki oglądam czasem przez pryzmat mediów społecznościowych serwuje mi zakrzywioną rzeczywistość, bardziej kolorową niż ma to rzeczywiście miejsce. Może lepiej nie będę się doszukiwać prawdy.

Dziś w końcu udało mi się zrobić coś do czego zbierałem się od bardzo dawna. Czułem, że coś jest nie tak z moją wagą, że chyba w ostatnim czasie nie wszystko poszło jak należy. Potrzebowałem kierunkowskazu, aby wrócić na dobry tor. Miałem rację – m.in badanie składu ciała oraz testy wydolnościowy pokazały mi, że jeżeli chce biegać szybciej, chce lepiej wyglądać muszę ostro wziąć się za wytapianie tłuszczu. Co ciekawe mam z czego schudnąć i spokojnie mogę zrzucić 5 kg wagi.

Brzmi zabawnie? Przerażająco? To prawda, ale od dawna powtarzam, że zwykły pomiar wagi ciała oraz obwodu poszczególnych jego partii to nie wszystko.

Na temat samego badania, jego przebiegu oraz tego co nam daje postaram się napisać osobno. Teraz póki co żałuję, że zrobiłem te testy tak późno. Ale nie ma rzeczy, których nie dałoby się naprawić/ulepszyć. Grunt to wiedzieć jak i co dokładnie potrzebuje tuningu.

No dobra, koniec przynudzania, przejdźmy do menu:

Śniadanie: Owsianka na słodko

Składniki: płatki owsiane górskie (30g), mleko orkiszowe (100ml), nasiona chia (10g), mleko kokosowe (80ml), truskawki (200g)

Drugie śniadanie: Serek wiejski z owocami

Składniki: Serek wiejski (200g), kiwi (60g), orzechy brazylijskie (15g), śliwki suszone (20g)

Obiad: Placek owsiano-jaglany

Składniki: 2 jajka (90g), siemię lniane (100g), mąka jaglana (30g), płatki owsiane (30g), mleko orkiszowe 3 łyżeczki (20ml), rzodkiewka (60g), pomidorki koktajlowe (75g), pół łyżeczki sosu sojowego

Podwieczorek: szama na mieście

Składniki: zupa warzywna oraz tarta żytnia z burakiem pieczonym

Płyny: 3,5 litra wody, 4 czarne kawy

PS. to był pierwszy dzień kiedy bieganie na bieżni mnie zmęczyło ;)

#Dzień7 – okazało się, że jestem gruby

  • Fajnie, że jest możliwość zobaczenia z pierwszej ręki jak wygląda dieta oraz trening bo daje to mnóstwo informacji, zwłaszcza dla osób które również trenują i potrzebują często porady czy inspiracji :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    • W sumie taką okazję mają od dawna na tym blogu, ale teraz chce pokazać, że to naprawdę bardzo prosta sprawa. :) Dzięki za komentarz!