Listopad 13

Historia mojego uzależnienia

By Edwin Zasada In Nowe życie

Zaczęło się od butów, a teraz przerodziło się to w uzależnienie. Ten stan mogę porównać do tego, co czuje palacz papierosów, alkoholik czy narkoman. Czasem dziką radość niewiadomego pochodzenia, a czasem ból zarówno psychiczny jak i fizyczny ze względu na głód jaki mu towarzszy. Dzień bez jest dniem bolesnym, straconym. Jednak jest to jedna z nielicznych używek, od której się uzależniasz fizycznie i psychicznie, ale daje Ci ona w życiu więcej dobra niż zła.

Gdyby wszystkie używki czy nawyki (jak zwał tak zwał) tego świata były jak bieganie, to świat byłby piękniejszy. Wiem co mówię, uzależniłem się od tego sportu. Nie, nie powiem, że go pokochałem i stał się stylem mojego życia. Ja jestem zwyczajnie uzależniony od tego, że rano lub wieczorem aplikuję sobie dawkę, a im dalej w las, tym działki są większe, większe i większe.

Za każdym razem smakuje tak samo. Tak samo jak alkoholik, narkoman czy palacz papierosów, czasem mam dość swojego uzależnienia i najchętniej rzuciłbym to wszystko w cholerę, ale jest ono tak silne, że nie daję rady. Zakładam buty i idę biegać. Nieważne jak, nieważne gdzie, po prostu ruszam.

Kiedyś myślałem, że mi to nie grozi, że mam silną wolę, a dokładniej mówiąc dar do lenistwa. Nie rozumiałem sportowców, nie fascynowałem się żadną dyscypliną. Jednak myliłem się, moje życie zostało wywrócone do góry nogami, a zaczęło się nie winnie. Myślałem, że to kolejny raz, gdy wyjdzie mój słomiany zapał. Przecież to miało skończyć się jak zwykle, buty, dwa wybiegi i koniec. A tu co? Uzależnienie trwa już ponad 7 miesięcy, a ja dalej nie trafiłem na detoks.

Zamiast iść w poniedziałek na browar z kumplami lub imprezować cały miniony weekend ja wolałem się regenerować i szykować do zawodów. To jak z narkomanem, który zrobi wszystko, aby zdobyć dobrą działkę, tylko tutaj nie ma igeił, strzykawek i bletek. Tu jesteś Ty, Twoje nogi i świat po którym biegasz.

To od Ciebie zależy jak bardzo się uzależnisz, jednak wiedz, że to uzależnienie da Ci dużo dobrego. Poznasz nowych ludzi, zyskasz energię, a Twój organizm stanie się sprawniejszy i kiedyś Ci za to podziękuje. Oznacza to jedno, z bieganiem jest wręcz przeciwnie do tego co dają wcześniej wymienione nałogi.

Wybrałem bieganie zamiast ciągłych imprez. Robię to dla siebie i nikt mnie do tego nie zmusza. Ciebie nie nakłaniam, samodzielnie może kiedyś do tego dorośniesz, aby uprawić aktywnie sport. Wiem, że nie ma nic na siłę. Jednak czyjąś pasją można się zarazić.

Gdy zrobisz pierwszy krok, pamiętaj, aby dostawić drugą nogę i wyznaczyć sobie jasny cel. Ja tak zrobiłem, deklarując, że w 2015 roku przebiegnę maraton. Może kiedyś się gdzieś dzięki temu tekstowi spotkamy na trasie. Może poczujesz to co ja czułem we wtorek, biegnąc w XXVI Biegu Niepodległości, najpiękniejszej imprezie biegowej w jakiej miałem przyjemność brać udział. Czułem wolność, ból oraz radość. Dumny z kraju w którym żyję, płacę podatki i biegam, aby uczcić pamięć tych, którzy polegli za niepodległość.

Dziękuję im za to!

  • Mateusz Mazur

    Świetny tekst, mogę powiedzieć, że mam to samo uzależnienie. Do zobaczenia na innych biegach!

    • Edwin Zasada

      Takie uzależnienie to prawie samo zdrowie. 🙂 Do zobaczenia, mam nadzieję, że na półmaratonie w Wawie na koniec marca. 🙂

  • Tereferee

    masz na myśli bieg w Gdyni? Jak oceniasz tegoroczny? 🙂

    • Edwin Zasada

      Mam na myśli bieg w Warszawie. 🙂 I oceniam go bardzo dobrze, najlepiej przygotowana impreza w jakiej startowałem. Oczywiście nie mam ich wiele za sobą, ale już zdążyłem sobie opinię wyrobić.

      • Tereferee

        aa zapomniałam o Warszawie 🙂 zazdroszczę, zawsze tam robiłam życiówki. Nie to co w Gdyni, w tym roku lipa 🙁

        • Edwin Zasada

          Może w przyszłym roku dla odmiany zamienię Warszawę na Gdynię. 🙂 Póki co skupiam się na treningach do półmaratonu.

  • Marta Chmielewska

    Good luck! Ja też na prostej drodze do biegowego uzależnienia 😉

  • Rafał B

    Mógłbyś opisać, jak to było od początku z tym bieganiem? Ile przebiegles za pierwszym razem? Ja ciągłym biegiem daję rade góra kilometr. Potem na raty. Boję się o serce, bo nieźle wali w trakcie biegu. A jak Ty z tym miałeś? Robiłeś echo serca? Nie miałeś powiekszonych komór? Albo teraz po tym bieganiu serce się nie powiekszylo? Podobno u sportowców serce się powiększa i jak tylko przestają uprawiać sport, to pojawiają się problemy z sercem. Jak nie biegasz, to sie zle czuhesz. Właśnie przez to powiększenie komór. Dlatego zdarza się na maratonach, że ktoś pada z migotaniem komór. Zresztą sportowcy nie należą do dlugowiecznych.

  • Katarzyna

    „Serce rośnie” u mnie stało się to samo. Tylko ja jestem od Pana dwa razy starsza.

    Trzy lata temu namawiałam kolegę mojego syna na „Bieg Solidarności” we Wrocławiu sama nie biegając;).

    Niech się chłopaki ruszają zamiast siedzieć przy komputerze.

    Mówię: „Bartek dasz radę, tylko 5 km, tam biegną nawet emeryci i medal dostaniesz”.

    A on mi na to: „jak Pani pobiegnie to ja też”. No i nie było wyjścia.

    Poszłam do „Lidla” kupiłam „adidasy” i zaczęłam trenować (miałam na to 6 tygodni).

    Wzięliśmy wszyscy udział w biegu. Ja byłam w ostatniej dziesiątce, omal nie umarłam ze zmęczenia.

    W kolejnym byłam gdzieś po środku listy finiszującej. Zobaczymy jak pójdzie w tym roku.

    Na razie w 2015 mam za sobą 3 Wrocławski Nocny Półmaraton więc i u mnie
    wisi „krasnoludek” (W zeszłym roku nie miałam odwagi się zapisać więc
    spróbowałam nielegalnie z biletem tramwajowym w kieszeni gdyby coś nie
    poszło. Poszło:)) .

    Bieganie zostało. Musowo 2 razy w tygodniu. Wszystko stało się super:
    zdrowie, kondycja, waga, sylwetka, samopoczucie. A już zaczynałam
    dziergać moherowy beret (bo ja jestem bliżej K50 niż K40) a tymczasem
    kupiłam buty do biegania „nike” i koszulkę „adidasa” w lumpeksie i
    jestem Fit- uzależniona.

    Pozdrawiam,
    do zobaczenia na biegach
    Katarzyna