Czerwiec 3

Co słychać u ex grubasa?

By Edwin Zasada In Nowe życie

Dziś dotarło do mnie, że trwam w swojej diecie już od pięciu miesięcy. W związku z tym w ostatnim czasie postanowiłem sprawdzić, jak mój organizm reaguje na lekkie popuszczenie pasa. Śmiem twierdzić, że efektów ubocznych nie ma, ale po jedzeniu na mieście szybko zatęskniłem za obiadkami własnej roboty.

Ale zacznijmy po kolei. Koniec maja przyniósł na wadze wynik wskazujący lekko ponad 87 kilogramów. Zauważyłem, że waga wacha mi się tak naprawdę od 87 do 89 kilogramów zależnie od dnia, a czasem nawet od tego czy ważę się rano czy wieczorem. Jednak powyżej 89 nie wskakuje i całe szczęście – wtedy byłaby rozpacz. Nie tęsknie za 9 z przodu, a tym bardziej za 1. Sami rozumiecie, długo walczyłem o taki stan rzeczy.

Jak już wspomniałem, ostatnio pozwoliłem sobie na trochę więcej luzu. Nie odbiło się to na wadze, ale poczułem się znów jak balon. Niestety, ale słodycze czy miejskie jedzenie mi nie służą. Teraz to wiem! Kiedyś tego nie rozumiałem i wydawało mi się, że wszystko jest ok. Teraz zdałem sobie sprawę, że sam się oszukiwałem.

Z przykrością stwierdzam, że niezależnie czy jestem w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku, ciężko zjeść coś naprawdę zdrowego i smacznego. Pomimo coraz większej popularności stylu życia ukierunkowanego na bycie fit, w centrach handlowych, głównych ulicach miast trafimy na jedzenie typu fast food, a nie coś, co jest naprawdę wartościowe dla naszego organizmu. Niestety!

Nawet bary sałatkowe, które gościły mnie w ostatnim czasie na mieście w mojej ocenie nie do końca mogą nazywać się barami ze zdrowym, dietetycznym jedzeniem. Dlaczego? Po pierwsze i najważniejsze wszystkie sosy serwowane w tych miejscach nie wiadomo czy są robione na jogurcie naturalnym czy czymś cięższym. Po drugie ser żółty jest średnio fit – oczywiście, w małej ilości raz na jakiś czas nie zaszkodzi, ale w większości sałatek się pojawia.

Mój apel, niech miejsc z naprawdę zdrowym jedzeniem przybywa w centrach dużych miast, a jestem pewien, że znajdą się klienci. Ba, nawet myślę, że ostatnio modne auta z jedzeniem w wersji fit znalazłyby spore grono amatorów.

Pomyślcie ilu pracowników korporacji prowadzi zdrowy tryb życia. Bieganie, basen, siłownia itd. – jestem pewien, że w przerwie lunchu chętniej skorzystają z oferty takiego też food tracka. Nie wierzycie? Popytajcie ile osób korzysta z Multisportu, a sam ruch to nie wszystko. To taka drobna wskazówka ode mnie dla osób myślących o własnym biznesie.

Tymczasem zanim zakończę ten wpis i zapowiem kolejny, przyznam się do jeszcze jednego grzechu. Ostatnio złamałem moją zasadę dotyczącą alkoholu. Po pół roku przerwy od trunków zawierających procenty wiem, że nie chcę do tego wracać póki co. Było chwilę fajnie, ale rano wstałem z kapciem. Sorry, odzwyczaiłem się i wiem, że da się bawić na trzeźwo. Dodatkowo alkohol spowalnia metabolizm, a to przy diecie raczej nie jest wskazane. Wiem co mówię – w tym przypadku również czułem się jak balon po imprezie.

Ok, żeby nie przedłużać zdradzę Wam już tylko, że w następnym wpisie przybliżę Wam moją opinię na temat cateringu dietetycznego. Tymczasem rzućcie okiem na kilka grzechów w mojej diecie. Smaczne były, ale byciu grubym stanowczo mówię NIE!

UWAGA, TE ZDJĘCIA WYGLĄDAJĄ SMACZNIE, ALE OD TAKIEGO JEDZENIE DUPA ROŚNIE!

Zabij Grubasa Blog

Zabij Grubasa Blog

Zabij Grubasa Blog

Zabij Grubasa Blog


Lub
kliknij lubię to, jeżeli ten wpis Ci się spodobał.

  • Z Alkoholem nie ma co przesadzać ale jeden kielich / szklaneczka whisky / dobre piwko nie zaszkodzi, wręcz pomaga organizmowi. 🙂

    • Edwin Zasada

      Mam inne zdanie na ten temat. Serdecznie podziękuję za alkohol. 🙂

      • Hehe. Parafrazując lokalne porzekadło: Bo Pić trza umieć 😉

        Ale z racji bycia codziennym cyklistą i kierowcą, nie piję tak jak kiedyś. Wolę raz na jakiś czas wypić piwko po długiej wycieczce rowerowej (taki izotonik) i zrelaksować się w doborowym towarzystwie 🙂

  • Joanna Draszanowska

    *waha

  • Ale po co się ważysz wieczorem? Zawsze wyjdzie więcej niż rano 😛