Kwiecień 3

Chuda zdzira odcinek 3

By Edwin Zasada In Nowe życie

Już minęło ponad 90 dni od kiedy jestem na diecie. Pamiętacie mój początek? Zapewne nieliczni tak, ponieważ przez pierwszy miesiąc pisałem o tym wyzwaniu tylko na Facebooku i to na profilu prywatnym.

Z początku drogi mojej metamorfozy zapamiętam to, co niektórzy mówili, a inni prawdopodobnie tylko pomyśleli. O ile podziwianie i gratulowanie osiągniętych efektów przez wielu ludzi jest bardzo, a nawet mega miłe, za co im oczywiście dziękuję, tak te słowa niedowierzania czy często mentorskie rady „nie znasz się”, „w ten sposób tego nie zrobisz” etc., zmobilizowały mnie jeszcze bardziej. Uważam swoje obecne osiągnięcie za sukces, co prawda pełen wyrzeczeń i jeszcze większej ilości pokus.

Mi się udało, a to wszystko dzięki byciu upartym, czy jak kto woli zawziętym w realizacji celów. Bez tego jeden, drugi, trzeci słaby moment i byłoby w pizdu po diecie.

Często dostaję w wiadomościach prywatnych pytanie jak tego dokonałem, jaką dietę stosuje, co jem etc.

Oto kilka podstawowych odpowiedzi i sekretów:

- w ciągu dnia spożywam 5 posiłków zawierających łącznie maksymalnie 2000 kcal. Oznacza to, że jem mniej niż przed dietą, gdzie na oko wrzucałem w siebie 3500/4000 kcal. Grunt to zdać sobie sprawę z tego co jemy. Nie zawsze chodzi tu o ilość, a raczej o jakość spożywanych posiłków.

- jem regularnie, a posiłki jem co 3/4 godziny. Jest ich dokładnie 5, z czego kolacja jest lekka i zazwyczaj najmniej kaloryczna.

- w moim menu pojawiają się produkty o niskim indeksie glikemicznym. Tabele indeksu glikemicznego można odszukać w Google. To bardzo przydatna ściągawka.

- czytam zarówno przód jak i tył etykiety produktu, który wkładam do koszyka. Dlaczego? Ponieważ nawet większość produktów z jakże miłymi dla naszego oka napisami „zdrowe”, „fit”, „slim” etc. jak się często okazuje nie jest wcale takie fajne.

- nie piję alko i nie palę papierosów. To już kwestia indywidualna, ale fajki zabijają smak, a alkohol spowalnia metabolizm. Wiem, że myślicie teraz, że mam smutne życie, ale to nie prawda. U mnie kluczowy był alkohol – wtedy ciągnęło mnie do fajek, a i zjeść coś śmieciowego trzeba było.

- staram się robić brzuszki wieczorem. Rano nie daje rady, ale z czasem może się to zmieni. Jeżeli nie czujecie się na siłach, aby robić brzuszki to polecam 20 przysiadów i 5 pompek. Szczególnie rano, aby pobudzić metabolizm.

Ruchu nie było zbyt wiele, przede wszystkim ze względu na wagę. To było zbyt duże ryzyko dla stawów.

To wszystko jeżeli chodzi o mój przepis na sukces w odchudzaniu. Aktywność fizyczna pojawiła się w tym miesiącu, ale w bardzo skąpych ilościach. Mianowicie zrobiłem jakieś 130 kilometrów rowerem i raz poszedłem na basen. Mimo to ruch jest nam potrzebny. Ja mam zamiar nabrać w tym wszystkim systematyczności. Cel na ten sezon to 1000 kilometrów rowerem i czas biegu na dystansie 5 kilometrów poniżej 25 minut. To wszystko jest realne, wystarczy, że będę chciał to osiągnąć i będę trenował. Oczywiście oprócz tego co już wymieniłem, są jeszcze trzy rzeczy, które w tej całej układance są istotne. Mianowicie mam na myśli:

- dużą dawkę samozaparcia i konsekwencji w działaniu

- jasno określone cele, które są realne i zdroworozsądkowe

- pomoc i zrozumienie najbliższego otoczenia

Jeżeli połączycie to wszystko co wymieniłem, macie szanse odnieść swój własny sukces. I nie przejmujcie się krytykami czy znawcami, oni Wam tylko zazdroszczą. Ci którzy faktycznie chcą pomóc i coś wnieść do Waszych działań, napiszą to w sposób merytoryczny, a zazwyczaj uczynią to w prywatnej wiadomości.

Tymczasem zobaczcie moje osiągnięcia po trzech miesiącach zdrowszego trybu życia:

Wynik po trzech miesiącach diety

Już niedługo opowiem Wam o badaniach jakie miałem robione. Tymczasem pozostawiam Was, abyście mogli pomyśleć i podjąć świadomą decyzję. Jeżeli nie czujecie się na siłach zmienić swojego życia z fat w fit – nie róbcie tego. Poczekajcie na właściwą falę i popłyńcie wtedy na niej niczym dobry surfer. Serwus ludziska!


Lub
kliknij lubię to, jeżeli ten wpis Ci się spodobał.

  • Ewa Ewelina Zakrzewska

    Bardzo fajne podsumowanie! Trzymam kciuki za Twoje cele sportowe! :-)

    • Edwin Zasada

      Dzięki! :)

  • kamila

    jeszcze chwile a wejdziesz dwoma nogami do jednej nogawki ;)
    podziwiam
    gratuluje
    zazdroszcze samozaparcia
    życzę dalszych sukcesów ;)

    • Edwin Zasada

      Dzięki! Ps. do jednej nogawki mieściłem się jeszcze przed dietą. Taki urok szerokich spodni. ;)

  • Delfina Prawucka

    Gratulacje :)