Marzec 25

Regulamin biegania

By Edwin Zasada In Nowe życie

Poniższy tekst jest w 100% serio i stanowi mój mały, prywatny regulamin biegania. Jeżeli znajdziesz w nim coś wartościowego dla siebie i zastosujesz to w swoim biegowym życiu, będę mega szczęśliwy. Jednak jeżeli uznasz, że czegoś sam powinienem się nauczyć, daj znać. Miłej lektury i do zobaczenia w komentarzach. 

Powiedz ile czasu oraz gdzie będziesz biegać

Wychodząc z domu na trening wyrobiłem sobie nawyk mówienia Paulinie na ile uciekam i mniej więcej, w którym kierunku. Robię to niezależnie czy jest ona aktualnie w domu czy nie. Piszę lub mówię jej kiedy ruszam, ile czasu przewiduję, że mnie nie będzie oraz gdzie będę biegał, a na koniec daję informację, że już skończyłem trening.

Wszystko po to, aby nie musiała się martwić, że coś się stało. I uwierzcie – to działa, jestem pewien, że dzięki temu jest spokojniejsza o mnie. Żeby tego było mało, to działa w dwie strony i uwierzcie bardzo pomaga. Kiedy Paulina idzie sama na trening sprawdzam zegarek i w razie gdyby się długo spóźniała wiem kiedy i w jakim kierunku się udać, aby jej szukać.

Podnieś dłoń na przywitanie

Tekstów na ten temat powstało już setki, jak nie tysiące. I wiecie co? Każdy z nich, który wyrabia u początkujących biegaczy ten nawyk, jest dobry. W końcu nie ma nic lepszego jak solidaryzowanie się środowiska biegowego i mały, wielki gest serdeczności w kierunku osoby, która ma podobną zajawkę.

Pierwszy raz takie zachowanie widziałem u kierowców autobusów – podobało mi się to. Uznałem wtedy, że to miłe i fajnie jest tak okazać komuś serdeczność.

Ja do dziś pamiętam swój pierwszy bieg i biegacza, który podniósł dłoń na przywitanie – odruchowo zrobiłem to samo, pomimo, że nie wiedziałem po co to robię, a najlepsze jest to, że czynię to do dziś.

To działa i zazwyczaj wywołuje uśmiech na twarzy mijanej osoby. A jak już przy uśmiechu jesteśmy to zawsze go warto do tego małego gestu dodać – potęguje efekt. Sprawdziłem już wielokrotnie.

Nie śmieć, bo będziemy się non stop potykać

Od agresywnych psów chodzących na spacerze bez smyczy denerwują mnie bardziej chyba tylko biegacze-śmieciarze. Nie rozumiem dlaczego biorąc na trening wodę czy żel energetyczny i taszcząc to kilka kilometrów nie mogą doholować do kosza jeszcze pustego opakowania tylko pozbywają się go gdzie popadnie.

Dbajmy o środowisko, a będzie nam łatwiej i przyjemniej. Biorąc na trening w woreczku żurawinę czy kawałek banana zawsze puste opakowanie upycham w kieszeni i wyrzucam w domu do kosza. Polecam, bo w innym przypadku będziemy się non-stop potykać.

Bądź widoczny

Wyobraźcie sobie ciemną, wąską uliczkę wieczorową porą i nadjeżdżające z naprzeciwka auto bez oświetlenia – brzmi niebezpiecznie? Tak w oczach kierowców wygląda nieoznakowany biegacz. Jednak minusem tej sytuacji jest fakt, że w pojedynku z autem biegacz nie ma szans.

Zatem warto zadbać o odblaski na ubraniach, światełka migające lub lampkę czołową – to ostatnie się przyda szczególnie gdy wieczorami biegacie w terenie. Będąc widocznym zwiększamy swoje szanse na dotarcie do mety jaką sobie wyznaczaliśmy.

Zwolnij, a będziesz biegać dłużej

Niezależnie jak bardzo mi zależy na wyniku zawsze zwalniam przed przecięciem ulicy, a na światłach się zatrzymuję. Oczywiście wtedy też stopuję zegarek, ale wolę stracić dwie minuty na treningu niż życie. W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze, a życie to ciągła sztuka wyboru.

Myśl, bo to popłaca

Tutaj chyba nic dodawać nie trzeba. Zatem jeżeli spodobał Ci się tekst daj lajka.

  • Mnie urzekła kultura witania się z innymi biegaczami. Podobnie jak Ty byłem zaskoczony, kiedy podczas pierwszego biegu gostek z naprzeciwka podnosi w górę rękę na znak przewitania. Analogicznie – zresztą jak Ty – porównałem to do kierowców autobusów. Odpowiedziałem. Po dwóch latach wróciłem do biegania (jeszcze nieregularne), ale jak widzę biegacza zbliżającego się w moim kierunku, to mam jeszcze opory przed podniesieniem ręki jako pierwszy… Ale bardzo mi się to podoba 😉

  • PomocToMoc

    Świetny tekst! Popieramy w szczególności trzy ostatnie punkty. Warto dbać o swoje bezpieczeństwo 🙂

  • Iwona Jagodzińska

    Zgadzam się w 100% z punktem o odblaskach na ubraniach. Z racji tego, iż dopiero co zaczęłam biegać i już wiem, że wolę biegać wieczorem – koniecznie będę musiała zainwestować w odblaski

  • Popieram. Pisałem o tym z miesiąc temu w odrobinę żartobliwy sposób 😉

  • Marcin Głuszyński

    Zawsze się zastanawiałem jak zachować się dobiegając do świateł, czy truchtać w miejscu czy się zwyczajnie zatrzymać? Czy taka, nawet kilkuminutowa przerwa, wpływa na trening i spalanie tłuszczu (bo przecież piszą i mówią, że najlepiej jak jest nieprzerwany ciągły wysiłek). Jakie są Wasze metody, obserwacje?

    • Anna

      Podskakiwać, tańczyć, „kręcić się” przy światłach 😉

  • Wilk

    Odnosiłem się do tzw. pozdrawiania i gestu podnoszenia ręki w swoim komentarzu przy okazji wcześniejszych wpisów. Dla mnie jest on przerostem formy nad treścią. Gest na pokaz. Czemu ograniczać się w swej miłości do bliźniego jedynie do klanu biegaczego? To próby tworzenia nieco na siłę kolejnej zamkniętej subkultury, do której obcym wstęp wzbroniony. Dla innych już nie pozostawiamy ani źdźbła sympatii i ciepłych uczuć. Jedynie zaciśnięte zęby i wrogie spojrzenie.

    Od kilkunastu lat mieszkam za granicą. RPA, Holandia, Francja, Włochy, Singapur. Różne kraje, różne kultury. W każdym wytruchtałem swoje ścieżki biegacze. W żadnym nie spotkałem się tym – moim zdaniem – idiotycznym zwyczajem. Sektowość w czystej formie. W każdym z tych miejsc ludzie zwykle na co dzień starają się być pogodni, okazywać sobie przyjazne uczucia. Hodować dobre odruchy względem siebie. Nie tylko w momencie kiedy wychodzą na trasę.

    Jestem w Polsce od trzech tygodni. Wpadliśmy tu z żoną na krótko, korzystając z przeprowadzki z kraju A do kraju B. Przeraża nas ponuractwo, stale zaciśnięte usta, brak uśmiechu, wrogość, agresja widziane u naszych rodaków na ulicach polskich miast. Zacznijmy uczyć się alfabetu dobrych zasad, życzliwości od litery A, a nie od jego środka. Uśmiechajmy się do wszystkich napotkanych, nie koniecznie tylko tych biegających. Mówmy „Dzień Dobry” wszystkim, przepuśćmy kogoś w kolejce, przytrzymajmy drzwi. Drobne gesty, które sprawią, że na co dzień będzie milej. I to nie wtedy kiedy mamy humor. Sztuką jest tak czynić, kiedy humoru brak.

    Podczas biegania jestem w swoim świecie. Odlatuje. Nie skupiam się na tym kto nadbiega z przeciwnej strony. Rzadko byłbym w stanie podać płeć osoby, która właśnie przebiegła obok. Biegnę, po prostu biegnę. Wszelkie machanie i pozdrawianie na trasie odczytuje jako gesty na pokaz oraz próby połechtania własnego ego i zabicia wyrzutów sumienia. Bądźmy dla siebie mili i życzliwi na co dzień. Nie tylko od święta.

  • Ja spotykam się z różnymi postawami biegaczy w sprawie witania. Nie wszyscy są skorzy się witać i moim zdaniem to głupota trochę. Bo z jednej strony strasznie miło witać z ludźmi (w Puszczy Kampinoskiej na zwykłym spacerze ludzie się witają), ale z drugiej przy większej liczbie biegaczy to może być męczące i nieco mylące.

  • Super, uważam że pozdrawianie biegaczy jest niesamowicie miłym gestem, zawsze mnie to jakoś bardziej zachęcało do robienia kolejnych kilometrów.

  • Super rady, dzięki 🙂 Właśnie chcę wrócić do biegania, ale idzie mi to dość bardzo opornie. Może wiosna pomoże, bo było dobrze i sprawiało mi to mega radość! Swoją drogą – nie ma nic gorszego niż śmieciarze. Tyczy się to przede wszystkim sportowców i ludzi z psami. Ah

  • Tekst i rady jak najbardziej na miejscu:)