Sierpień 8

Apet’eat – testy cateringu dietetycznego + konkurs

By Edwin Zasada In Nowe życie

Ile razy zdarzyło Ci się stanąć przed lodówką i powiedzieć „i co ja mam dziś ugotować na obiad”?. Brzmi znajomo, prawda? Ja te słowa wypowiadałem setki razy nie tylko w kontekście obiadu, ale każdego posiłku w ciągu dnia, a że jadam 5 razy dziennie, to się tego trochę nazbierało.

Wszyscy mówią, że w diecie ważna jest regularność, kaloryczność, indeks glikemiczny. Co mądrzejsi wspominają również o odpowiednim doborze składników, aby zachować zdrowe proporcje białka, tłuszczy i węglowodanów i ilości dopasowane do naszego celu i potrzeb. Niestety często w dyskusjach o odchudzaniu zapomina się o różnorodności. Schodzi ona na dalszy plan. Dieta nie znosi nudy, bo ile razy w końcu można jeść na śniadanie serek wiejski na sto różnych sposobów. W końcu się przeje – sprawdzone info.

Właśnie takie rzeczy moim zdaniem spowodowały, że na rynku pojawiły się firmy cateringowe. A potem z tych wyrosły cateringi dietetyczne. W końcu nie oszukujmy się, jest wielki bum na bycie fit, a skoro jest potrzeba, jest i odpowiednia usługa.

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Z czym to zjeść….

Catering dietetyczny jest usługą, w której ktoś odwala całą robotę w kuchni za nas. Nie trzeba latać na zakupy, dobierać składników, warzyć wszystkiego, a potem szykować. Jedzenie jest dostarczane na określoną godzinę w określone miejsce. Brzmi wygodnie.

W swoim fit życiu miałem okazję testować kilka takich usług. Ostatnią z nich był Apet’eat – catering dietetyczny, który zaprosił mnie do sprawdzenia ich jakości.

Na wstępie, zamiast jedzenia, dostałem kilka krótkich pytań:

  • jakie są moje wymiary w poszczególnych partiach ciała,
  • ile wynosi moja waga,
  • jaki mam cel;

Większość cateringów na tym kończy swój wywiad, ba przykrą prawdą jest fakt, że większość go nawet nie przeprowadza. To wyjątki, nie reguła. Po prostu zostawia się wszystko w rękach konsumenta, który ślepo błądzi po ofercie. Jednak tym razem było inaczej. Nie dość, że musiałem powiedzieć ile centymetrów mam w pasie to odebrałem telefon od Pani dietetyk, która chcąc dobrać najlepszy pakiet dla mnie, musiała zadać kilka pomocniczych pytań. Wtedy zdradziłem jej:

  • czy jem mięso (również ryby), bo to w dzisiejszych czasach nie jest oczywiste,
  • czy toleruję produkty mleczne i czy nie przeszkadzają mi w posiłkach,
  • jaki wysiłek fizyczny podejmuję podczas treningów oraz jak często to robię,

Na podstawie tej rozmowy został określony mój BMR (dzienne zapotrzebowanie kaloryczne) na ciut ponad 1800 kcal dziennie i zaproponowano mi w dni treningowe jedzenie o łącznej ilości 2500 kcal, a w dni wolne od sportu 2000 kcal. W ten sposób organizm miał utrzymywać deficyt energetyczny, ale jednocześnie nie doznawać szoku, który spowodowałby, że rozpocznie się reakcja obronna w postaci odkładania boczków.

Przyznam szczerze, byłem bardzo zaskoczony taką obsługą. Zazwyczaj spotykałem się z opcją „to który pakiecik?”. W poprzednich przypadkach nie było w tym zazwyczaj nawet namiastki personalizacji podnoszącej poziom usługi, a tu proszę, miłe zaskoczenie. I chociaż w przypadku Apet’eat produkt jest dobierany z gotowych pakietów, ten drobny gest robi różnicę.

Kolejnym elementem, który wywołał u mnie zdziwienie był fakt, że Pani dietetyk na podstawie wywiadu bardzo blisko określiła mój prawidłowy BMR. Kilka tygodni wcześniej robiłem specjalistyczne badania, o których za jakiś czas napiszę. I wtedy wyniki z badań przeprowadzonych specjalistycznym sprzętem pokazały zapotrzebowanie na poziomie 2003 kcal dziennie.

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Przecież to kosztuje majątek… Czy to ma sens?

Jako miłośnik gotowania kiedyś miałem opory przed takimi usługami. Po pierwsze, kradły mi radość z gotowania, a po drugie, miałem w głowie zawsze wiele pytań rzucających wątpliwości na catering dietetyczny. Zastanawiałem się, co się stanie, jak trafię na niską jakość jedzenia, słabą formę podania, dlaczego to tyle kosztuje, czy na pewno ktoś dba o to, co wkładam do ust.

Na szczęście nigdy nie miałem problemów z jakością jedzenia. Tak też było i tym razem. Apet’eat już pierwszego dnia mnie zaskoczył. Na dzień dobry w menu pojawiła się owsianka, a ja jestem uzależniony od owsianki. Ba, potrafię ocenić jakość wykonania. Moi znajomi śmieją się nawet, że jak idziemy do knajpy na śniadanie, na 99% zamówię właśnie owsiankę. I mogłoby się wydawać niektórym, że jestem dziwny, przecież takie śniadanie można przygotować szybko i tanio. Po co do tego catering dietetyczny.

Można, oczywiście. Jednak ile razy zjesz owsiankę? Czy wiesz jak zbilansować posiłek pod względem makro, aby zachowywał dobre proporcje białek/tłuszczy/węglowodanów? Czy do kosztów przygotowywania jedzenia, oprócz składników, doliczasz swój czas spędzony nad wymyślaniem, kupowaniem i gotowaniem?

Domyślam się, że nie. Ja też tak robiłem. Jednak teraz gdy dużo trenuję przed maratonem (tygodniowo około 10/12h), mam więcej pracy i do tego staram się łapać jeszcze balans, aby wszystko co związane z tematem fit całkowicie nie zdominowało mojego życia, doceniam to, że ktoś może ugotować jedzenie za mnie i nie zrobi mi na 3 posiłki tego samego.

Bo ja sobie tak w pewnym momencie gotowałem. Było szybciej i łatwiej, ale ile razy można jeść podobnie. Nawet czekolada się człowiekowi w większej ilości przeje.

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Dodatkowo ostatnio złapałem się na tym, że kupuję produkt, który chcę użyć w daniu. Weźmy dla przykładu puszkę ananasa. Potrzeba mi do szczęścia tak naprawdę 30 g z całości, a resztę odstawiam do lodówki. Niestety rzadko kiedy dzieje się tak, że zużywam całość i nic się nie marnuje. A tego nie znoszę. I nie dotyczy to pojedynczych produktów, mógłbym tak wymienić niestety naprawdę sporo rzeczy. Popatrzcie sami w ciągu tygodnia/dwóch, ile jedzenia leci do kosza, gdy chcemy zachować kulinarną różnorodność.

Oczywiście są takie rzeczy jak makarony, kasze itp., które śmiało można po otwarciu trzymać i nie ma ryzyka, że się popsują. Ale owoce, warzywa – no już słabiej.

Zatem gdy ktoś pyta mnie dlaczego catering dietetyczny kosztuje tyle ile kosztuje, odpowiadam: bo prywatny kucharz, dostawca świeżych produktów, kurier oraz dietetyk w jednym. Reasumując, moim zdaniem cena jest tego warta.

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Usługa dla elit… 

Usługa cateringu dietetycznego kojarzy się z czymś drogim, ukierunkowanym na wybranych Klientów. Oczywiście tych z zasobniejszym portfelem.

Jednak mam nadzieję, że tę kwestię już sobie wyjaśniliśmy. Moim zdaniem ta usługa jest dla wszystkich. Po prostu trzeba mieć potrzebę z niej skorzystać. I tutaj widzę kilka grup, które mogą zamówić takie jedzenie z dostawą.

Wygodni – ludzie, którzy nie lubią gotować, a chcą dbać o swoją formę i centymetry tu i tam. Ludzie, którzy ponad przeciętną szanują swój czas, który mieliby poświęcić na zakupy i gotowanie… o zmywaniu nie wspominając. Oni się nie odchudzają, oni po prostu o siebie dbają, a najlepiej jak ktoś im w tym pomaga. Dla nich jest opcja 7 dni w tygodniu. Przy dobrze przeprowadzonym wywiadzie przed zakupem możemy być pewni, że długo zostaną z takim dostawcą jak Apet’eat.

Początkujący – to osoby, które wiedzą, że chcą schudnąć, ale nie wiedzą jak zacząć. Ustawiając się z nimi w jednym rzędzie licz się z tym, że catering dietetyczny wciąga – bo jest wygodny. Jednak nie musisz na stałe związywać się z tą usługą. Ona ma pomóc przejść Ci przez najgorsze, czyli czas wyrabiania nawyków jak zdrowe jedzenie, regularne posiłki, omijanie jedzenia na mieście, a dodatkowo zainspirować jak może barwnie wyglądać dieta.

Okazjonalsi – to trochę taki ja. Mówię trochę, bo w moich żyłach mam wrażenie płynie krew osoby wygodnej, ale zbyt kocham gotować, aby na stałe korzystać z takich dobrodziejstw jak catering dietetyczny. Jednak mam konkretny cel, do którego droga jest dla mnie bardzo absorbująca i męcząca. Dlatego chcę sobie pomóc w jego realizacji. W moim przypadku jest to maraton, ale wyobrażam sobie, że Panie chcące zgubić odrobinę przez sezonem bikini śmiało mogą zaliczyć się do tego grona.

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Zatem Apet’eat wrócę do Was!

W pierwszej przesyłce od Apet’eat catering dietetyczny, oprócz masy jedzenia (myślałem, że w dni treningowe nie zmieszczę tych 2500 kcal), przyszedł super gadżet. To mnie upewniło, że mam kontakt z profesjonalistami, którzy rozumieją swoich Klientów.

Mówię o plastikowym zestawie składanych sztućców. Skoro zabierasz ze sobą jedzenie w pudełkach, musisz mieć czym je zjeść. Tak, to może się wydawać śmieszne, ale człowiek na diecie nie potrzebuje wyrafinowanych wymówek, aby zrobić zakazany skok w bok z pizzą, sałatką czy innym jedzeniem serwowanym na mieście. Jednym z takich powodów może być brak narzędzi do jedzenia. A tu miłe zaskoczenie, dostawca dba nawet o takie szczegóły.

To wszystko co opisałem powyżej plus poziom obsługi Klienta skłania mnie do powrotu przed maratonem do usług Apet’eat. Całą uwagę skupiam teraz na bieganiu i nie chcę się martwić, co jutro zjem na obiad. Chcę mieć to z głowy tak samo jak stołowanie się na mieście, które uniemożliwia mi utrzymanie wagi startowej. Nie wspominając o tym, jak łupie mnie każdego dnia po portfelu. W końcu głupi obiad to od 15 do 30 zł jeżeli mówimy o namiastce zdrowego jedzenia, a tu, zależnie od pakietu, czasu trwania usługi i kaloryczności, mam pełną usługę od 54 do 69 zł za dzień i spokojny sen.

Ja się skłaniam na miesiąc ku opcji 5 posiłków, przez pięć dni na przestrzeni 4 tygodni. A Ty?

Apet'eat - testy cateringu dietetycznego + konkurs

Konkurs dla osób z Warszawy

Zadanie: Napisz w komentarzu poniżej dlaczego chcesz schudnąć oraz zdradź nam jaka jest Twoja motywacja do tego, a masz szansę zacząć nowe, smaczne życie z cateringiem Apet’Eat.

Termin: konkurs trwa od 08.08.2016 do końca 14.08.2016. W dniu 16.08 zostanie ogłoszony zwycięzca, którego wybierze Jury na podstawie oceny zgłoszeń.

Nagroda: tygodniowy catering dietetyczny od Apet’eat dla jednej osoby. Do wyboru są diety „zdrowa równowaga” bądź „redukcja masy ciała”

*Dlaczego konkurs skierowany jest do osób tylko z Warszawy? To proste, Apet’eat działa póki co tylko w tym mieście i nie mielibyśmy możliwości dostarczyć nagrody do innych lokalizacji.

  • karolinarojekpl

    Z nieba mi spadasz tym konkursem!

    – muszę trochę schudnąć, ale nie jakoś spektakularnie (ok. 2 kg)
    – prowadzę aktywny tryb życia, wiem co POWINNAM jeść, znam zasady, ale nigdy nie stosowałam żadnej diety. Jem frytki po 22 (to warzywo!), nie odmawiam sobie pizzy i KFC. Tydzień na diecie? To może być wyzwanie.
    – nigdy nie jadłam 5 posiłków dziennie, nie wspominając już o tygodniu w wersji wege – to byłoby mega ciekawe! Chcę tego spróbować!
    – nie lubię zdrowego jedzenia – owsianka, suszone owoce, kasza jaglana i te wszystkie rzeczy… fuj! Może uda mi się poznać coś nowego 🙂

    Zatem – przyznaję, nie mam jakiegoś wielkiego wyzwania. Ale – zawsze chciałam spróbować, a jakoś się nie składało. Kto wie, może to jest właśnie ten moment 🙂

  • Monika

    Chcę schudnąć, bo za każdym razem jak widzę metamorfozy takie jak Twoja, myślę: „jak oni to zrobili???? dlaczego ja tak nie potrafię???” bo chciałabym czuć się bardziej atrakcyjnie, bo na ostatniej diecie wytrzymałam 3 i pół dnia, bo próba zdrowego odżywiania kończy się na jedzeniu codziennie serka wiejskiego i jogurtu naturalnego, bo potrafiłam przebiec półmaraton a nie potrafię odmówić sobie batonika.

  • Olga Michalak

    Chciałabym schudnąć, ponieważ od zawsze miałam problemy z wagą, nigdy nie byłam szczupłą osobą. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, ale od jakiegoś czasu zaczęło, pierwszym dosyć bolesnym doświadczeniem było, gdy własna rodzina zaczęła mnie „zmuszać” do schudnięcia. Niestety nie poszło to w dobrym kierunku, przytyłam jeszcze bardziej. Ostatnim sygnałem było dla mnie to, gdy bardzo bliska mi osoba powiedziała „Ty to chyba już się przyzwyczaiłaś do tego, że jesteś przy kości? Nie wyobrażam sobie Ciebie szczupłej.” Wtedy coś mnie tknęło. Powiedziałam sobie „Musisz im pokazać.” Zaczęłam biegać, pływać i wykonywać ćwiczenia siłowe. Widząc różne metamorfozy, widzę że się da, jak się chce. Chce to zrobić:
    -żeby pokazać wszystkim niedowiarkom, że się da,
    -żeby wreszcie czuć się dobrze w swoim ciele,
    -żeby zacząć nowe, zdrowsze życie,
    -żeby poznać nowe przepisy.

  • Monika S

    Potrzebuję impulsu jakim jest dla mnie ten konkurs. Tygodniowy catering pozwoliłby na powrót do aktywności fizycznej bez konieczności myślenia co do garnka włożyć;-) Jest to świetna opcja dla odświeżenia w sobie bakcyla sportu bez konieczności spędzania wieczorów przy garach – zresztą umówmy się – przy powrocie do aktywności fizycznej, kiedy bolą wszystkie mięśnie a zakwasy uniemożliwiają nawet przekręcenie się w nocy z boku na bok – marzę tylko o tym aby przycupnąć gdzieś sobie na spokojnie a nie stać w kuchni i przygotowywać jedzenie i zmywać gary;-). Przy cateringu odpada także konieczność zakupów a także, a może nawet przede wszystkim odpada konieczność wymyślania co sobie ugotować;-) Chcę schudnąć dla zdrowia – także, jednak najbardziej mobilizuje mnie chęć ruszenia się z kanapy i wyjścia do ludzi. Oceniam siebie przez pryzmat swojej wagi i ograniczeń jakie u mnie powoduje – NIE CHCĘ JUŻ WIĘCEJ WYMIGIWAĆ SIĘ ZE SPOTKAŃ ZE ZNAJOMYMI BO KRĘPUJE MNIE JAK WYGLĄDAM. MUSZĘ A WŁAŚCIWIE CHCĘ – BARDZO CHCĘ – COŚ ZMIENIĆ – to jest idealna okazja, żeby zacząć MOJE zdrowe, nowe, smaczne życie z cateringiem Apet’Eat

  • Paula Świrska

    4 miesiące temu rozpoczęłam nowy etap swojego życia – zostałam mamą. Niestety 9 miesięcy ciążowego życia słodkie nie było i rekompensowałam to właśnie toną słodyczy. Konsekwencją jest dodatkowe 10 kg, brak pewności siebie i żal do samej siebie. Chce schudnąć aby wreszcie poczuć się kobietą a nie zapuszczoną mamuśką. Motywacją jest mój mąż a dokładniej to jak ja chce aby na mnie patrzył!

  • Gosia

    Najważniejszą motywacją jest dla mnie moje zdrowie. Nie tylko bezpośrednio wynikające ze zdrowszego, bardziej wartościowego jedzenia, ale też dla zdrowia moich stawów. Mniejszego obciążenia stawów i kręgosłupa. Zmiany staram się wprowadzac stopniowo, ale nadal idzie mi opornie. Taka dieta to byłby nieżły kop dla moich zmian 😉

  • Weronika S

    Początek sierpnia i jednocześnie pierwszy dzień w nowej pracy zdecydowanie wymagał ode mnie błękitnej, rozkloszowanej spódnicy, którą kupiłam w ubiegłe lato z myślą o wyjątkowych okazjach. Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy wciągnięcie brzucha tym razem nie wystarczyło, aby zamek się dopiął w talii. Stanęłam przed lustrem i w jednej sekundzie zrozumiałam dlaczego mój chłopak od kilku miesięcy nazywał mnie chomiczkiem. W drugiej sekundzie byłam już prawie pewna, że to nie było pieszczotliwe żarty. Nowa płyta Ewy Chodakowskiej z ćwiczeniami na DVD również okazała się nie być przypadkowym prezentem. Ostatni rok minął mi tak szybko, że nie zdążyłam nawet zauważyć, że przybyło mi kilka kilogramów. Moja 24 godzinna doba nie wystarczała już na pracę na pełen etat, studia dziennie, egzamin językowy, sesje i jeszcze zrobienie nocnego prania. Nie wspominając o zrobieniu zakupów na kolację, czy ugotowanie przyzwoitego obiadu na następny dzień (Och, dzięki Ci Panie za wydłużenie godzin otwarcia Biedronki tuż pod moim blokiem do 23:00). Uwielbiam gotować (podobnie jak Ty) i ogromnie żałuję, że mam na to tak mało czasu. Jeżeli catering, to nie z wygody, a braku czasu na stanie przy garach i liczenie kalorii. Chcę mierzyć wyżej. Nie chcę być chomiczkiem. Chcę wygospodarować czas na treningi. Chcę zacząć tu, gdzie jestem i zająć się tym, co możliwe. 🙂

    • Weronika, miło mi poinformować, że wygrałaś konkurs, a tym samym tygodniowy catering od Apet’eat. Gratuluję serdecznie i zapraszam do kontaktu mailowego: edwin.zasada(at)gmail.com Przekażę Ci w mailu zwrotnym informację jak możesz odebrać swoją nagrodę. 🙂

  • aga bor

    Powodów z zewnątrz dla których warto zrzucić pare kilogramów moge wyliczać wiele: proprawa relacji międzyludzkich, lepszy wygląd i postrZeganie przez innych mojej osoby jako atrakcyjniejszej, akceptacja otoczenia…
    A tak na prawde chodzi o zapoczątkowanie, impuls ze środka. Moja wewnętrzna motywacja jest fakt ze niebawem wybieram sie na Elbrus. Chęć bycia w dobrej kondycji jest u mnie numerem jeden. Sport i odpowiednia dieta to klucz do skucesu. Wierze ze czasem skorzystać z pomocy specjalistów którzy wiedza jak nakierować na właściwe tory pośród całego śmieciowego mniej lub bardziej jedzania dostępnego na rynku 🙂 tak ja podchodzę do cateringu. Powodzenia wszystkim !