Sierpień 20

15 prostych tricków, które pomogą Ci schudnąć

By Edwin Zasada In Nowe życie

15 prostych tricków, które pomogą Ci schudnąć

Często słyszę od ludzi jedno magiczne pytanie związane z moim odchudzaniem, a brzmi ono „jak tego dokonałeś?“. Odpowiedź nie jest prosta, ale dziś postaram się przybliżyć Ci kilka naprawdę prostych tricków, które pomogły mi w osiagnięciu celu. Zobacz co to było.

1. Zdefiniuj problem oraz określ swój cel. Bez tego nie wiesz tak naprawdę z czym chcesz walczyć i dokąd ta rywalizacja ze zbędnymi kilogramami ma Cię zaprowadzić. Ja wiedziałem, że chcę swoją wagę zredukować do 86 kilogramów i do tego dążyłem, udało się. Miałem jasno określony cel, a po drodze do niego obierałem odpowiednie ścieżki starając się nie błądzić.

2. Licz przez tydzień ilość spożytych kalorii każdego dnia. Jedz normalnie, ale wszystko skrupulatnie zapisuj. Potem zobacz jaka jest normalna, zdrowa dawka i zredukuj swoje menu do tej ilości. Możesz być w szoku, że przekraczasz normę, ale tak to niestety często bywa. Jeżeli różnica jest drastyczna, proponuję redukcję kalorii progowo. Np. co tydzień o konkretną ilość. Rozpisz sobie to na kartce i konsekwentnie wdrażaj w życie.

3. Jedz pięć posiłków dziennie, średnio co 3, maksymalnie 4 godziny. To najważniejsza rzecz w mojej ocenie, ale jednocześnie najtrudniejsza ze względu na różny tryb życia. Przy moim bardzo dynamicznym i ciągle zmieniającym się kalendarzu dałem radę, Ty też masz szanse. Wystarczy, że będziesz sobie mocniej planować życie. Kiedy wychodzę, mój kalendarz spotkań jest ułożony pod posiłki. Naprawdę rzadkością jest, abym się zagapił i przegapił jedzenie.

4. Nie wychodź bez śniadania z domu. To naprawdę najważniejszy posiłek dnia! Ja kiedyś śniadania jadałem o 10/11, a teraz jem je około 6/7 rano zanim ruszę się z domu. Dodatkowo przestawiłem tryb działania, wolę najpierw zjeść śniadanie niż skoczyć na poranny prysznic. Jem powoli, bez stresu, Tobie też to zalecam.

5. Gotuj sobie jedzenie, a nie kupuj przetworzonego żarcia. Wiem, że jest to czasochłonne, ale m.in na moim blogu znajdziesz masę prostych i szybkich w przygotowaniu przepisów na smaczne dania. Gotowanie również powinno zostać przez Ciebie uwzględnione w kalendarzu. Ja z początku gotowałem wieczorem na następny dzień, teraz robię to o 5/6 rano. Naprawdę przydatna rzecz, a przy okazji tańsza niż jedzenie na mieście.

6. Mała rozgrzewka na początek dnia i przed snem na poprawienie krążenia nikomu nie zaszkodziła. Zrób na start 20 przysiadów, 20 brzuszków oraz 10 pompek. Z czasem zwiększaj ilość wykonywanych ćwiczeń, ale rób je codziennie rano i wieczorem.

7. Odstaw produkty pszenne lub zamień je na pełne ziarno. Pszenica jest smaczna, ale dupa od niej rośnie. Naprawdę warto inwestować w produkty pełnoziarniste.

8. Czekolada jest dozwolona na diecie, ale gorzka i w małej ilośći. Musi mieć ponad 70% kakao w składzie, a jej ilość w Twojej diecie powinna być znikoma. Wiem jak ciężko jest odstawić słodycze, szczególnie kiedy człowiek jest uzależniony od pustych węglowodanów, ale da się. No i zamiast czekolady lepiej zjeść owoce.

9. Jak już przy owocach i węglowodanach jesteśmy, to proponuję nie jeść ich po 14:00, ponieważ nie zdążysz ich spalić jeżeli jeszcze nie uprawiasz żadnego sportu.

10. Napoje gazowane to zło! Wypierdol wszystkie za okno lub wylej do kibla. Rdza w rurach puści, a Ty nie zagazujesz organizmu oraz nie pochłoniesz tysięcy pustych kalorii. W to miejsce wstaw szejker do robienia pysznych, owocowych koktajli lub wodę niegazowaną z cytryną i miętą. Ja tak zrobiłem, a uwierz mi, że byłem uzależniony od Coli. Ten zabieg już dał spory efekt bez diety, to był mój pierwszy krok, dzięki któremu pozbyłem się ponad 5 kg.

11. Smaczne, pełne konserwantów jogurty owocowe zamień na jogurt naturalny. Tak wiem, dupy nie urywa, ale jak dodasz świeże owoce i zmiksujesz to żaden gotowiec nie może się równać.

12. Twoje zapasy jedzenia powinny uwzględniać produkty z dużą zawartością błonnika pokarmowego. Efekt daje murowany, a Ty i Twoje jelita zobaczycie jasność, jeżeli rozumiesz co mam na myśli.

13. Licz kalorie zanim zaczniesz gotować. Rozpisz na kartce co chcesz zjeść, waż wszystko i przeliczaj. Masz 5 posiłków, a na start zapewne około 2000 kcal. Musisz mądrze tym gospodarować. Z czasem też będziesz musieć obniżyć ilość dziennie przyswajanych kalorii lub dorzucić aktywność fizyczną. Minimum do jakiego zejdź z kaloriami to 1500, ale stopniowo!

14. Nie głodź się, bo zrobisz beng i jojo Cię dopadnie. Jeżeli redukujesz wagę musisz to robić z głową, inaczej ogranizm Cię przekona, że mak za rogiem nie jest taki zły i możesz tam wapść na 2, 3, 4 kanapki. Przecież nikt nie zauważy.

15. Nie broń się przed aktywnością fizyczną. Bez tego niezależnie czy będzie to bieganie, rower, pływanie, rolki lub kombo tych sportów i tak będą Ci one potrzebne. W pewnym momencie sama dieta to za mało.

W sumie to by było na tyle. Więcej swoich tricków nie pamiętam, a jak coś mi się przypomni to nadpiszę i dam znać. Jeżeli chcesz o coś zapytać pisz na maila edwin.zasada@gmail.com lub w komentarzu. Na 100% odpowiem, tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że dieta to naprawdę indywidualna sprawa i potrzeba w niej dużo wsparcia otaczających nas osób. Powodzenia i dawaj znać o wynikach walki z kilogramami.


Lub
kliknij lubię to, jeżeli ten wpis Ci się spodobał.

  • Tak jak napisałeś – niby Ameryki nie odkryłeś, ale takie rzeczy trzeba sobie ciągle przypominać i odświeżać, bo mimo to, że wydaje nam się nawet, że wszystko to robimy, to jednak szybkie życie sprawia, że o niektórych rzeczach się zapomina :)

    Ja dodałabym jeszcze wypicie rano na czczo szklanki zimnej wody, co (podobno) przyśpiesza przemianę materii na cały dzień o około 30%. Mówię podobno bo czytałam o tym już w kilku miejscach w internetach, ale dietetyk mi tego nie powiedział.. :) Pozdrawiam!

    • Edwin Zasada

      Ewelina, dzięki za komentarz. Podpytam zaprzyjaźnionego dietetyka czy to prawda. Picie wody oczywiście jest jak najbardziej wskazane przed posiłkiem, ale czy zwiększa metabolizm tego nie wiem. :)

      • No własnie podobno musi być zimna i na czczo, bo wtedy niby organizm bardziej się „wysila” żeby ją ogrzać i to ma niby tą przemianę materii wzmagać :) Jak potwierdzisz info, to daj znać, będę wdzięczna :)

        • Edwin Zasada

          Jasne, już piszę. Jak dostanę informację zwrotną dam znać. :)

          • wrobl13

            Mi się wydaje, że jest to bujda, metabolizm jest podbijany zarówno przez każde jedzenie, jakie spożywamy, jak i przez ruch – szczególnie ten intensywny. Odwodnienie może prowadzić do bardzo dużego spowolnienia metabolizmu, więc może chodziło właśnie o to, że ta szklanka wody do niego nie prowadzi, w końcu jak jemy mniej, to i mniej wody z pożywienia dostarczamy.
            BTW Edwin, dzięki Tobie i ja ruszyłem zad, jakiś czas temu do Ciebie pisałem o małą poradę na FB, wtedy było -6, teraz już jest -12 :). Dzięki!

          • Edwin Zasada

            Super info, gratuluję zrzuconych kilogramów i trzymam kciuki za dalszą walkę jeżeli to jest jeszcze konieczne. Jak coś pamiętaj, że zawsze służę pomocą i dobrą radą. Pozdrawiam! :)

          • Przemek

            Co do wody to ja słyszałem, że faktycznie przyspiesza metabolizm ale na jakieś 90 minut. W ostatnim Men’s Health o tym piszą. Albo jest napisane. A co do zasad to ja bym jeszcze dodał taką która u mnie się sprawdza. Ostatni posiłek 2 godziny przed snem i jest to białko. Biały serek, tuńczyk, łosoś lub coś innego. Ale u mnie robotę robi biały ser.
            Dzięki za inspiracje. Też zacząłem biegać.

          • Edwin Zasada

            Powodzenia z bieganiem, to fajny i efektywny sport. PS. strasznie uzależnia. ;)

          • Bożena potwierdza, że bieganie uzależnia. A z wodą to zalezy jaka szkoła.
            Bożenie wmawiano pół zycia, że wodę pije się na czczo, rano, ale ciepłą. No i teraz to już nie wiadomo, acz Bożena i tak pija rano coś innego. ;)

  • Zgadzam się z przedmówczynią, że te zasady „to nic nowego pod słońcem”, a jednak większość z nas nie potrafi się do nich dostosować:) Jeśli o mnie chodzi to ogarniam sporą część z nich (wymagało to trochę czasu, ale dzięki temu wprowadzone zmiany są naprawdę trwałe i uważam je za w pełni naturalne), ale z jedną mam problem – gotowanie! O Matko i córko, brak mi motywacji, a chyba jeszcze bardziej pomysłów i czasu. Wciąż sobie powtarzam, że to się zmieni, ale póki co wciąż śmigam na zdrowych, ale totalnie „nudnych” posiłkach… Przez to łatwiej sobie odpuścić ten „fit” styl życia, bo najnormalniej w świecie człowiekowi brakuje tego polotu i finezji w posiłkach (a jak wiadomo, polotu i finezji nigdy nie brakuje na sklepowej półce z przetworzonym żarciem)

    • Edwin Zasada

      Wiem co masz na myśli, ale wydaje mi się, że to w Twoim przypadku kwestia przepisów. Jeżeli będziesz miała przepisy na dania z odpowiednich składników zachowujących odpowiednią kaloryczność oraz wysoką jakość wszystko będzie szło jak należy. Ja w chwili obecnej skupiam się na prostych posiłkach, one na początku są bardzo ważne. Z czasem będę to rozwijać, zatem liczę, że będziesz tu częściej zaglądać. :) BTW. rzuć okiem na te przepisy, które już są i daj znać co myślisz. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz. :)

      • Nawet nie przepisów, a przygotowania – bo kupiłam nawet ostatnio książkę z niby prostymi, zdrowymi przepisami (tak, tę Chodakowskiej), ale lista zakupów mnie dobija: „pół avocado”, „1/3 banana”, „1/2 cukinii” HELOOOŁ co ma zrobić z drugą połówką avocado i cukinii, a co z 2/3 banana?! To mnie chyba najbardziej irytuje w przepisach (a ponieważ w domu tylko ja staram się być fit, nie mogę zwiększyć porcji) ECH

        • Edwin Zasada

          Zdradzę Ci, że jak gotuje się dla dwóch osób jest zdecydowanie łatwiej i oszczędniej. Ja tak robię z Pauliną. Ewentualnie rób posiłki na dwa dni. Nie jest to mega, ale lepsze niż zupa którą jesz przez tydzień bo garnek był za duży. ;) A przepisy o których mówisz pochodzą od firmy EatZone, której catering dietetyczny testowałem i wiem, że to co jest w tej książce jest spoko. Zatem może lepiej niech ktoś gotuje dla Ciebie? :)

          • karoli a

            napiszę tu, trochę się wcinając, ale… te odgrzewane w pracy jedzenie jest okropne :/ czy zamawianie jest ok? :P

          • Odgrzewane własnej roboty czy takie kupione od Mr. Kanapka rano? Bo z tym drugim się zgodzę. A co do zamawiania – to tylko catering dietetyczny, gdzie zwracana jest uwaga na jakość składników, indeks, kaloryczność etc. Innych form nie polecam typu pizza itp. :)

  • Staram się stosować do jak największej liczby z tych zaleceń, kilka kilo w dół by się jeszcze przydało, ale waga stoi i nic zrobić nie mogę… :/

    • Edwin Zasada

      Artur, aby coś podpowiedzieć musiałbyś się wyspowiadać z kilku rzeczy. Jeżeli chcesz służę pomocą. :)

    • Zalecenia to pierwszy krok, niestety często nie są one wystarczające, bo ludzie nie wiedzą gdzie powinni postawić pewne granice. Coś jak w powiedzeniu „Ja jestem na dwóch dietach, bo jedną się nie najadam” ;) Ale tak jak napisał Edwin – aby cokolwiek więcej doradzić, potrzebne jest dużo więcej informacji. Opracowanie rozsądnej diety (w razie co zapraszam do kontaktu) to tak naprawdę indywidualna sprawa i nie ma przepisów uniwersalnych, które na każdego zadziałają z takim samym skutkiem :)

  • Ladaco

    Mnie bardzo pomogli „anonimowi żarłocy” (overeaters anonimous) i ich 12 kroków. Bez wątpienia jest to najbardziej kompleksowy program zdrowienia jaki spotkałem. Wiele z nich próbowałem. Są w internecie, więc można sobie poczytać zanim przyjdzie na miting i zacznie zdrowieć. Dobre rady to są dla tych co mają zrzucić 2 kg. Pozdrawiam.

    • W pewnym momencie zmiana nawyków żywieniowych i regularne treningi stają się nieodłącznym elementem życia, więc nie obawiałbym się o to, czy Edwin za 2 lata będzie wyglądał tak samo czy gorzej ;) Śmiem twierdzić, że będzie nawet lepiej, ponieważ przebycie takiej drogi, świadomość korzyści i znajomość własnego organizmu i ciała powodują, że człowiek eliminuje większość patologicznych zachowań żywieniowych i dzięki temu nie ma problemu z powrotem zbędnych kilogramów. Przy czym mówimy tu oczywiście o normalnie funkcjonującej osobie, bez zaburzeń hormonalnych (tarczyca, leptyna itp.) czy na tle psychicznym (np. kompulsywne jedzenie w wyniku stresu).
      W związku z tym nie ma konieczności „utrzymywania” motywacji, bo to co kiedyś wydawało się ogromnymi zmianami i wyrzeczanimi, dzisiaj jest standardowym zachowaniem i trybem funkcjonowania :)

  • Piotr

    Warto jeszcze dodać, że kluczowym elementem jest planowanie zakupów. Wiadomo jak się kończą zakupy bez listy – a może batonik, jogurcik, czipsy? :)

    Swego czasu opisałem kilka trików tutaj: http://zycienadiecie.pl/1/jak-przetrwac-diete-5-sprawdzonych-sposobow

  • Ej no a co maja zrobic ludzie, którzy owoców niet? :) Cukier jest też potrzebne, szczególnie jak prowadzisz intensywny tryb zycia :)
    Bo super, ze mozna je sobie zastapic ale umowmy sie ile mozna jesc samych jablek, bananow i mandraynek? ;) Zastanawiam sie jakie sa jeszce inne alternatywy ;)

  • karoli a

    Ale dlaczego to śniadanie o 10 jest złe? Jak wstaję o 8, to mogę zjeść o 10 i będzie ok? :)

    • Karolina, jedząc 5 posiłków dziennie co 3 godziny może Ci trochę czasu zabraknąć. No i najlepiej pierwsze śniadanie jest zjeść do 30 minut po przebudzeniu.

  • amir

    Ja nie liczyłam kalorii, ale wiedziałam, że muszę ograniczyć ilość tego, co jem i to było najtrudniejsze, bo jedzenie to był trochę mój nałóg i ciągle byłam głodna. Nie byłam w stanie wytrwać na żadnej diecie, a próbowałam wielu. Ratunkiem dla mnie okazał się suplement figura no-apetite, który ogranicza łaknienie i dzięki temu byłam w stanie wytrwać najtrudniejsze początki diety. I w końcu zobaczyłam jakieś efekty swojego odchudzania, a jak zobaczyłam efekty, to miałam coraz więcej motywacji.

  • „Napoje gazowane to zło! Wypierdol wszystkie za okno lub wylej do kibla. Rdza w rurach puści, a Ty nie zagazujesz organizmu oraz nie pochłoniesz tysięcy pustych kalorii.” <3

    Fajny i wartościowy wpis dla osób rozpoczynających swoją przygodę z odchudzaniem :) Polemizowałbym z punktami: 7 oraz 3 w połączeniu z 13, ale ogólnie dobra robota! :)

  • Ray Garraty

    Super wpis!
    Dodam od siebie trzy rzeczy:
    – nie warto oszczędzać na pierwszym śniadaniu! – według badań, osoby które jedzą sowite (do syta nie przejedzenia) śniadanie statystycznie przyjmują w ciągu całego dnia mniej kalorii. Wystarczy zrobić w ciągu tygodnia prosty test – kilka dni większe śniadanie, kilka mniejsze i policzyć kalorie za dzień.
    – wilczy głód to Twój wróg – regularne posiłki oznaczają brak wilczego apetytu (nawet kosztem drobnych przekąsek – owoców, migdałów czy orzechów) – duży głód nas nakładania do przejadania się i rozszerzania sobie żołądka a organizm uczą skokowego przyswajania kalorii co idzie w tłuszcz
    – nie warto bardzo mocno ograniczać kalorii – obniżysz sobie metabolizm bo organizm zacznie oszczędzać! najlepiej 10 maksymalnie 20% kalorii mniej niż wyliczone optimum. Efekty może są wolniejsze ale raz – tak jak Edwin pisze długofalowe (efekt jojo itp…) a i łatwiej jest się przyzwyczaić do mniejszej liczby kalorii.